<br>''Na prowincji jednak sytuacja jest o tyle inna, ze siły wojskowe wroga, a właściwie głównie ich maruderzy, nie przestrzegają żadnych praw, nawet swoich własnych, tym samym ludność prowincji wystawiona jest na łaskę i niełaskę uzbrojonych oddziałów. Często dochodzi tam do mordów, kradzieży, palenia wsi, problemem staje się także uprowadzanie ludzi dla zysku. od kiedy Qa wprowadzili legalne niewolnictwo, sprzedaż porwanych staje się intratnym interesem. tych osadników, którzy odważają się bronić, oskarża się o bunt i najczęściej zabija. Liczne obszary stają się zupełnie wyludnione z tego powodu. (...)''
<br>''Ogromna liczba Styryjczyków, zwłaszcza zaprzysiężonych, a także pozostałości naszych oddziałów wojskowych, które nie zdołały się wycofać wraz z frontem, zdołała uciec do lasów, gdzie gromadzą się w partyzanckie komanda. Nie ma jednak między nimi koordynacji, jednolitego dowodzenia ani porozumienia względem wspólnych działań. Działania ograniczają sie głównie do przetrwania.''
<br>Styryjska społeczność w takich warunkach stanęła na krawędzi zagłady. Ogromna część osadników, wszyscy ulundo i żołnierze z rozbitych formacji tentary (armii) wycofali się do lasów, tworząc tam oddziały partyzanckie, wspierane z zewnątrz przez działających z terenu Laro i Leth Caer agentów SSW (Styryjskiej Służby Wywiadowczej) i oddziałów odwetowych Czarnej Tercji.
<br><br>Na wygnaniu to, co ocalono ze Styrii, także uległo wielkim zmianom. Na początku 916 r. w niewyjaśnionych okolicznościach zniknął arcyksiążę Sefres. Plotki twierdziły że został zamordowany przez skrytobójców Qa, albo, że z powodu braku mocy Tavar przestały działać zaklęcia, które trzymały lisza przy życiu. Styryjczycy jednak trzymali tę sprawę w ścisłej tajemnicy.
<br><br>Niedługo później zaczęła działać inspirowana spoza granic styryjska akcja odwetowa, seria skrytobójczych, ale tez spektakularnych zamachów na oficjeli i kapłanów Qa, niejednokrotnie celowo okrutnych, działała też siatka, która dostarczała broni i ewakuowała ludzi, a w razie czego mogła uderzyć niespodziewanie w wybranym miejscu. Były to specjalne oddziały dywersyjne, szkolone i kierowane na teren Styrii z Caer, nazwane wkrótce Czarną Tercją. Szybko zyskały one mroczną sławę, a na wspomnienie o nich strach padał nawet w Qasyran.