Sytuacja Obecna
Od roku 950 Wergundia pozostaje pod władzą Rady Książęcej nie mogąc wyłonić kandydata na nowego Księcia Protektora. Stronnictwa Starych Rodów i Nowych Rodów próbowały motać, i szukać sojuszników a kandydaci zmieniani byli jak rękawiczki bo żaden nie był dość dobry, by przeciągnąć na swoją stronę większość. Przez skupienie na problemie braku jednego władcy, rada zaniedbała inne problemy kraju. Wyjście spod protektoratu Talsoi oraz Liryzji mocno uszczupliło flotę wergudzką, a brak wpływów z handlowego giganta jakim była Nowa Birka uderzyło w budżet państwowy. Gdyby nie kryzys geomantyczny pewnie nie byłby to aż tak ogromny problem, jednak w sytuacji gdy kraje należące do federacji próbują podnieść się z efektów wybuchu rdzeni to okazało się to znaczącym problemem.
Dopiero w roku 955 sytuacja się ustabilizowała na tyle, że Wergundia zaczęła inwestować swoje środki ciągłym strumieniem. Widząc jak bardzo Kompania Nowej Magii stała się niezależną państwowo korporacją, postanowiono zacząć inwestować w dość wiekowy już twór jakim jest Instytut Badań Magicznych aby uniezależnić się chociaż częściowo od KNM.
Pod koniec roku 956 Rada Książęca ponownie starła się odnośnie kandydata, który mógłby objąć tytuł Księcia Protektora co kończy się fiaskiem. Kryzys ten powoli zaczynał grozić ponownym podziałem i być może rozpadem Federacji jako takiej, co odbiłoby się na całej światowej polityce. Chodziły po kątach opinie, że jedyne co może uratować stałość państwa jako całości to wojna, bo nic innego nie umie tak dobrze zjednoczyć wergundów.
Zapis historii
Czasy najdawniejsze
Wergundowie pojawili się na arenie historii około V w. jako kolejna grupa etniczna tzw. Wielkiej Ekspansji, wędrówki ludów, spowodowanej podniesieniem się poziomu wód. Określani czasem mianem Ludów Rzeki osiedlili się oni w Dolinie Sankary. Z czasem luźne przymierze zastąpiła federacja pod rządami władcy z tytułem księcia –protektora.
Epoka Danwigów
W VIII w. pod rządami ambitnych i zdolnych książąt z rodu Danwiga Wergundowie rozpoczęli podbój północnych krain dzięki genialnie prowadzonej taktyce wojennej oraz świetnie zorganizowanej i bitnej armii. Największym z wergundzkich wodzów był Elmeryk. W latach 30-tych IX w. opanował całe dorzecze rzeki Sankary, a połączone w federację ludy złożyły mu hołd i zasiliły książęce oddziały. Następnie podbił (838 r) całą północ, Liryzję, Trynt, Teralę i Samnię aż po Shamaroth i północne stepy, dążąc do utworzenia ogromnego imperium północy. Wiedziony proroczą wizją wielkiego zagrożenia, jakie miało nadejść z południa, dążył do zjednoczenia, choćby siłą, wszystkich ludów Północy w jedno silne państwo. Jego przedwczesna śmierć zniweczyła te plany. Trynt i Samnia uwolniły się spod wergundzkiej władzy, a pozostałą część imperium syn Elmeryka, Olaf, przekształcił w federację państw, dbając jednak o jej stopniową konsolidację. Rządy Olafa, któremu już po dwóch latach panowania nadano przydomek „Szalony” pełne były niejasnych działań i niewyjaśnionych decyzji. Z drugiej zaś strony wprowadził szereg reform mających na celu podniesienie poziomu życia swoich podwładnych, a także zapobiegnięcie klęskom głodu, które stopniowo pustoszyły kraj.
Wielka Wojna
Całe swoje panowanie Olaf Szalony spędził w cieniu rosnącej na południu potęgi styryjskiej, którą uważał za największe zagrożenie dla Wergundii i w ogóle dla świata, w ten sposób interpretując wizję swojego ojca. Z pomocą zdobytego artefaktu książę Olaf zdecydował się zadać potężny cios styryjskiej bogini, po czym sam zginął z rąk styryjskich zamachowców. Rozpętała się wojna wergundzko-styryjska, nazwana później Wielką Wojną (896-900 r). Trwający 5 lat konflikt zaangażował większość krain północy, a zakończył go w 900 roku pokój vekowarski, który stworzył Trójprzymierze.
I Wojna o Północ
Jeszcze za czasów Wielkiej Wojny Wergundia, podobnie jak inne państwa północy, wysyłała swoje misje zwiadowcze na teren zwany Zapołudniem – teren położony na południe od Styrii dawał możliwość okrążenia przeciwnika. Na ziemiach zapołudnia założono miasto Vekowar, które miało stać się przyczółkiem kolonizacji. Efekt wejścia na ów teren przerósł jednak wszelkie oczekiwania. Na Zapołudniu odrodziła się potęga, która w przeciągu kilkunastu lat zniszczyła wielkie imperia północy. Zwycięstwa na północy były niczym w obliczu nowego rodzącego się na południe od Styrii zagrożenia. Zrekonstruowane po wiekach państwo Qa uderzyło z całą potęgą, na którą nie poradziły nawet sojusznicze od niedawna tymeny wergundzkie. Działające w ramach zjednoczonego Trójprzymierza tymeny wergundzkie podjęły walkę z prącą na północ nową potęgą na terenie Zapołudnia i Styrii. Być może trójprzymierze zdołałoby powstrzymać inwazję, gdyby nie zdradziecko wbity nóż w plecy – w walkach nad brzegami Loranis, prawie u przedmieść Styrgradu, Aenthil ujawniło dawno przygotowaną zdradę, przechodząc na stronę Zapołudnia. Armie Północy cudem (i pracą wywiadu) ocalały, ale cofały się na całej linii.
Klęska
Władzę po Olafie Szalonym przejęła księżna regentka Ermengerda. Za jej panowania doszło do zawiązania sojuszu państw północy przeciw siłom Zapołudnia. Księżna zmarła w wyniku epidemii, niedługo przed atakiem wojsk Szamanki na Akwirgran. Na tron wstąpił młody książę Arnulf, nie posiadający daru ani do polityki, ani wojny. Zapadł ludziom w pamięć, jako ten, który haniebnie poddał stolicę. W roku 903 na północ runął najazd ludów Qa, którego potęgi nikt nie przewidział i się nie spodziewał. Połączone wojska Styrii i Wergundii nie zdołały zatrzymać wroga. Po upadku swojego sojusznika i zdobyciu Styrgradu przez Qa Wergundia broniła się przez cztery lata wojny, zakończonej upokarzającą klęską i kapitulacją Akwirgranu. W 911 roku rozpoczęły się dla Wergundii lata niewoli, nazwane potem "Czasem Ciemności".
Pod panowaniem Qa
Od zdobycia Akwirgranu nie minęło wiele czasu nim armia Qa dotarła do granicy z Tryntem, tym samym obejmując strefą okupacyjną całe terytorium Federacji Wergundzkiej. Wojna jednak jeszcze trwała, na terenie Tryntu aż do końca 915 r. walczyły pozostałości Czarnego Tymenu i inne oddziały wergundzkie. Za ostatnie wydarzenie Wojny o Północ uznano klęskę wojsk teralsko-tryntyjskich, prowadzonych przez kniazia Vlada Jastrzębca, pod Dhe Sleibhte. Dalsza pacyfikacja była już kwestią czasu. W 916 r. zostały zgniecione resztki sił oporu w Terali, upadło także księstwo dar Bregena na Przełęczy Visnohora. Tereny, na które wkraczała armia Qa, były szybko pacyfikowane. Prawa ograniczające wolności obywateli wprowadzano jednak stopniowo, z obawy przed desperacką reakcją podbitych. Gdy jednak opanowano sytuację na północy, zwycięzcy wprowadzili nowe porządki. Władza przypadła marionetkowemu księciu-namiestnikowi, koronowanemu w Akwirgranie przez arcykapłankę Qa. Był to niesławnej pamięci książę Arnulf z rodu Dawniga. W krainach federacji mianowani zostali również książęta prowincji, w samej Wergundii został wyniesiony na to stanowisko diuk Joachim dar Nittel. Prawdziwą władzę mieli jednak w rękach gubernatorzy, najwyżsi zarządcy ziem podbitych z ramienia władczyni Qa. Represje aresztowania, sądy pokazowe, podnoszenie danin na rzecz władców mające na celu zaostrzenie konfliktu szlachty z ziemiaństwem oraz zakaz wszelkich organizacji oddolnych powodowały zastraszenie i paraliż więzi społecznych. Jednym z późniejszych (po Wielkim Powstaniu) edyktów okupacyjnej władzy było rozbrojenie narodu który słynął przecież z umiłowania wojny. Rozbrojenia uniknęli tylko ci którzy postanowili współpracować z Qa – zastraszona bądź wiedziona przykładem Ofirczyków arystokracja szła często na układ z okupantem by nie stracić majątku i pozycji społecznej. Lojalistyczna szlachta była jednak wyjątkiem wśród społeczeństwa Wergundii, resztę obowiązywał surowy zakaz posiadania broni, karany, podobnie jak wiele innych wykroczeń, wyrokiem śmierci. Wprowadzono zakaz korzystania z magii, choć na takie praktyki również można było uzyskać zezwolenie władz (np. w ramach zasług na rzecz gubernatora lub władz wojskowych). Oczywistym był absolutny zakaz czczenia „starych, bluźnierczych bogów”, będących znakiem dawnego porządku. Często nawet podejrzenie o udział w zakazanych obrzędach skutkowało wyrokiem, co wprowadzało wraz z innymi elementami kontroli obywateli, atmosferę terroru, zastraszenia i wzajemnych oskarżeń. Pobór do armii. Po pierwszym zrywie przeciw władzy - buncie chłopów z południa Wergundii, w życie wszedł edykt księcia-namiestnika o utworzeniu Wergundzkich Sił Pomocniczych. Początkowa euforia optymistów przewidujących rozluźnienie ucisku i oddanie części kontroli w państwie Wergundom została szybko rozwiana przez warunki istnienia wergundzkiej „armii”.
Młodych rekrutów – postrzeganych przez Qa jako potencjalne zagrożenie – brutalnie trenowano i formowano w oddziały. Takie jednostki wysyłano następnie do innych państw na długą służbę w beznadziejnych warunkach. Żołnierze wergundzcy służyli więc Qa jako tanie siły porządkowe jednocześnie zmniejszając szanse na bunt w kraju. W samej Wergundii natomiast pojawiły się oddziały poborowe z krajów sąsiednich, Tryntu, Terali i Liryzji. Upowszechniono szeroko karę śmierci, jednak najbardziej dotkliwą i upokarzającą represją było wprowadzenie do kodeksów prawnych niewolnictwa. Wolny mieszkaniec Wergundii mógł stać się niewolnikiem na skutek wyroku lub długu (czasem stworzonego sztucznie) przekraczającego możliwości jego majątku. Ze względu na ogromny opór społeczny i ryzyko buntu niewolnicy byli sprzedawani na Zapołudnie, a także do Ofiru i Samni, gdzie przywrócono ów mało chwalebny zwyczaj. W wyjątkowo trudnej sytuacji znalazła się szlachta średnia i arystokracja która nie współpracowała z Qa. Wywłaszczenia były na porządku dziennym, a częste oskarżenia o czczenie bogów północy w przypadku szlachcica skutkowały natychmiastową karą śmierci. Zabiegi te miały na celu wyniszczenie grupy społecznej najbardziej związanej z dawną władzą, federacją i ideą zjednoczonej i wolnej Wergundii.
Naznaczenia
Zaraz po zakończeniu wojny rozpoczęto akcję masowych naznaczeń. Rytuał ten, wbrew początkowym obawom nie był niczym w rodzaju "przejęcia umysłu" ani innej ingerencji w psychikę czy duszę naznaczanego. Poprzedzony absolutnie konieczną dobrowolną zgodą oznaczał dołączenie do grona wyznawców Opiekunów i oddanie się pod ich opiekę. Dopiero później okazało się, że najwyżsi kapłani Qa są w stanie z pomocą naznaczeń uzyskiwać pewną, ograniczoną wiedzę o poczynaniach i zamierzeniach. Szantaże elity społecznej i propaganda wśród niższych warstw skutkowały szybkimi rezultatami. W ciągu pierwszych kilku lat okupacji kult Opiekunów rozprzestrzenił się na niemalże całą populację Wergundii. Osoby niewyznające Opiekunów były prześladowane, pozbawione praw, często stawały się ofiarami bezpodstawnych aresztowań i były obciążone dodatkowymi daninami na rzecz skarbu Naczelnego Gubernatora. Po roku 920 – roku Wielkiego Powstania – kult bogów północy zaniknął w Wergundii nie licząc niektórych, odciętych od reszty świata oddziałów leśnej partyzantki.
Bunty chłopców parveńskich 916 r.
Po klęsce pod Dhe Sleibhte z końcem roku 915 i pacyfikacji przełęczy visnohorskiej wiosną roku następnego, trzy wielkie korpusy armii Qa rozpoczęły marsz na południe. Chaos przy ruchach tak licznych wojsk spowodował, że korpusy te od początku lata 916 roku aż do jesieni przebyły tylko drogę do pogranicza wergundzko-styryjskiego. Ludność owych terenów liczyła na pierwszą spokojną zimę, gdyż poprzednie lato było dość obfite w plony, jednak mimo licznych zapasów nie udało się wyżywić licznych oddziałów Qa bez szkody dla ludności cywilnej, nie obyło się również bez aktów terroru i przez znudzonych żołnierzy Qa. W tej sytuacji doszło do krótkiego zrywu przeciw włądzy zaborcy. Incydent rozpoczął się od podpalenia baraków wojskowych i siedzib administracji. Zamieszki przerodziły się w rzeź kiedy na oddziały chłopów ruszyły ciężkie pułki pancernej piechoty. Incydent poczytano jako bunt przeciw władzy Qa. Odziały powstańców liczące około 500 osób zostały wybite do nogi w czym zaborcę wsparła lokalna arystokracja gdyż wśród buntowników licznie podnoszono hasła walki z lojalistyczną i chciwą szlachtą.
Wielkie powstanie 920 r.
Krwawe stłumienie buntu chłopów parveńskich był silnym przekazem dla wszystkich Wergundów, ale nie powtrzymał wybuchu kolejnego powstania . W roku 920 wybuchło przygotowywane od kilku lat Wielkie powstanie, nazywane tak ze względu na skalę terytorium i liczbę żołnierzy które obięło. Do walki stanęli byli żołnierze z resztek zielonego i burego tymenu. Dobrze uzbrojeni i dowodzeni przez Marszałka Francisa dar Ittigena, ostatniego z dowódców tymenów z czasów wojny, żołnierze zdołali opanować tereny północnej i wschodniej Wergundii i fragment Dakonii. Siły Ittigena, wsparte przez liczną szlachtę z objętych powstaniem terenów podjęły odważną próbę ataku na siły pacyfikacyjne gromadzące się w okolicach Akwirgranu. Ruch ten zaskoczył dowództwo Qa oddelegowane do stłumienia powstania. W bitwie pod Akwirgranem określanej mianem „ostatniego zwyciestwa Wergundii” siły powstańcze liczące około siedem i pół tysiąca żołnierzy pokonały dziesięciotysięczny korpus sił Qa i wspomagające go oddziały ofirskie. Mimo sporego sukcesu militarnego Ittigenowi nie udało się uzyskać trwałej przewagi nad wrogiem i w ciągu dwóch miesięcy po bitwie (październik roku 920) powstanie upadło. Zryw kończy przegrana bitwa pod przełęczą Visnohora, w której resztki armii powstańczej próbowały przebić się do Terali. Sam marszałek dar Ittigen nie złożył broni i zginął z rąk wojowników Qa. Jeńców pojmanych podczas bitwy powieszono wzdłuż drogi prowadzącej od Akwizgranu do przełęczy visnohorskiej, tym zaś, którzy skapitulowali po śmierci Ittigena, zaoferowano naznaczenie lub śmierć. Podobnie naznaczenia wymuszono na ludności cywilnej z terenów objętych powstaniem.
Rewolta szlachty wergundzkiej 923 r.
Wstępna reakcja Gubernatora Naczelnego nie wskazywała na dalsze represje, jednak około dwa lata po stłumieniu Wielkiego powstania rozpoczęły się nagłe i niezapowiedziane wywłaszczenia szlachty i wysokiej arystokracji. Sprytnie przeprowadzona akcja zakładała że Qa będą wywłaszczać rody, których posiadłości były od siebie oddalone co miało zapobiec konsolidacji oporu wśród ziemian. Przyspieszenie akcji jesienią 923 roku spowodowało, że liczni przedstawiciele szlachty, nie mający już nic do stracenia, wstępowali do oddziałów nielicznej dotychczas leśnej partyzantki. Niewielkie ogniska oporu rozsiane po całej Wergundii podjęły desperacką walkę. Bunt szlachty trwał aż do końca roku 924, prowadzony przez głowę najmożniejszego z rodów Salicji Adalberta dar Ascon i jednego z dowódców partyzantki leśnej Cedrica dar Welsa odnosił drobne lokalne sukcesy. Problemem buntowników było rozdrobnienie brak zaopatrzenia i brak większego poparcia wśród społeczeństwa. Szczególnie widać to było w południowej Wergundii i Parve gdzie ludność pamiętała jeszcze jak szlachta wspierała Qa w zwalczaniu buntu chłopskiego. Ostatecznie wzmożona akcja sił porządkowych i ostra zima roku 924 dobiły bunt szlachecki. Graf dar Ascon został schwytany i powieszony na murze rezydencji gubernatora Salicji, a Cedric dar Wels zginął w walce z siłami Qa. Po śmierci liderów buntu spacyfikowano siedziby wszystkich największych rodów. Z tej masakry ocaleli jedynie lojalni we współpracy wielcy arystokraci, ponadto dokończono rozpoczętą kilka lat wcześniej akcję wywłaszczenia.
Rebellion des centiemes (powstanie setników) 927 r.
Paradoksalnie represje wywołane upadkiem buntu spowodowały zwiększenie liczebności oddziałów leśnej partyzantki które wzmocnili zniechęceni do Qa, wywłaszczeni dziedzice dawniej bogatych i potężnych rodów. W tym czasie powszechne były już obowiązkowe zaciągi do armii dowodzonej przez Qa, a delegowanej do innych części podbitego świata. Zwykle armia poborowa, której zwierzchnikiem był Naczelny Gubernator Qa stacjonowała na terenie południowego Tryntu. Wynikało to z zadawnionych niechęci Tryntyjczyków do Wergundów, którą Qa sprawnie wykorzystywali propagandowo. Armia ta liczyła około dziewięć tysięcy żołnierzy podzielonych na trzy korpusy: pierwszy stojący na granicy z Ziemiami Halfdana Borgh Du, drugi w Askaronie, trzeci zaś był rozciągnięty wzdłuż granicy z Daramonem i granicy teralskiej. Złe traktowanie poborowych przez oficerów Qa, ogólne niedożywienie oraz przedłużana w nieskończoność dekretami gubernatora służba wywołały sprzeciw jednostek wergundzkich. Bunt, nazwany od najwyższych oficerów pochodzenia wergundzkiego rebellion des centiemes (powstanie setników) trwał zaledwie miesiąc mimo, pozornej silnej kontroli oddziałów wergundzkich nad dolnym Tryntem. Pozbawione skoordynowanego dowodzenia, zaopatrzenia i przede wszystkim poparcia ludności lokalnej siły wergundzkie skapitulowały. Spore znaczenia miał tu również wypad sił teralskich na garnizony Wergundów pod koniec trwania zrywu. Większość jednostek rozwiązano, oficerów ukarano śmiercią, zaś wszystkie oddziały, które dopuściły się udziału w buncie, zostały zdziesiątkowane. To wydarzenia zmieniło również system kontroli Qa nad ziemiami podbitymi. Do upadku rebellion des centimes, opór Wergundów wyrażał się już tylko w drobnych akcjach wciąż prężnie działającej partyzantki leśnej.
Powstanie w Wergundii Wschodniej 935 r. – Odzyskanie wolności
Pomimo degeneracji i skundlenia czasów niewoli Wergundowie nie poddali się, tym bardziej, że cierpliwe przygotowania po latach wreszcie zaczynały przynosić owoce. Stworzony przez styryjski wywiad Sztab Konspiracji dysponował wiedzą, ludźmi i pieniędzmi, sprawnie i mądrze monitorując buzujące w grupach partyzanckich emocje, negocjując, łącząc i przesyłając informacje. Wiosną 933 roku w ruinach dawnej modwitowej świątyni na Eberstein odkryto aktywność. Tak oto ludność pod Eberstein dowiedziała się o istnieniu Sanktuarium, w którym ukrył się jeden z wygnanych bogów, Pan Szeregów, Bóg Wojny Sprawiedliwej, Modwit. Było to preludium do wybuchu, który powstrzymywano do momentu, kiedy miała sprawdzić się Przepowiednia, dając powstańcom maksymalne szanse. To były ciężkie dwa lata, jako że okupant bezustannie dążył do sprowokowania kontrolowanego zrywu, by móc go utopić we krwi. W ukryciu powstawała konspiracyjna siatka, przygotowywano struktury dowódcze, broń, schronienia, a w tym samym czasie więzienia zapełniały się kolejnymi skazanymi, za południe zmierzały karawany niewolników, szafoty spływały krwią. Sztab Konspiracji Północy, dzięki gotowym na wszystko desperatom z obozu więziennego, zgromadził w sprzysiężeniu partyzantów wergundzkich, paladynów modwitowych, tryntyjskich sojuszników, itaryjska i wergundzką mafię, nie udało się tylko do końca przekonać miejscowych chłopów. Niespodziewany splot okoliczności pozwolił także pozyskać najcenniejszego sojusznika – dotychczas uparcie neutralne elfy z Larionu. Choć planowany od dawna, wybuch nastąpił niespodziewanie, pod wpływem nieprzewidzianych wydarzeń. Zaczęło się od obozu więziennego w Silberburgu, który odbity z rąk Qa i chroniony przez partyzantów stał się centrum dowodzenia dla powstania. Na placu, na którym jeszcze dzień wcześniej umierali w kajdanach bohaterowie ruchu oporu, zaprzysiężono nowych magniferów i wzniesiono, po raz pierwszy od kilku dekad, sztandar wolnej Wergundii. Gdy przeprowadzono następnie udany atak na wielką Świątynię Opiekunów, ogień gniewu, tłumiony od 20 lat, wybuchnął z pełną siłą, od Wschodniej Wergundii i Itharos, przez Parve i Dakonię, Trynt i Fiord, Styrię i Talsoi, Leth Caer i Larion… Rozpoczęła się kolejna wielka wojna.
Wergundzka armia, szkolona i budowana naprędce, nie była w stanie panować nad gniewem ludzi. Zaś Wergundia po gorzkim doświadczeniu niewoli nie była już taka sama. W wielu umysłach umarły zasady, godność i honor. W Lusignan po zdobyciu zamku doszło do masakry jeńców i ataku na ludzi w wergundzkich mundurach. Na włosku zawisła wojna domowa i bunt. Sprawę załagodziły zdolności dyplomatyczne magniferów, jednak brak kary zachęcał do lekceważenia prawa i władzy powstańczej. Trzeba było długich miesięcy, by ta sytuacja uległa zmianie.
II Wojna o Północ
Konsekwencje wydarzeń lata 935 roku miały trwać długo, prawdopodobnie całe pokolenia. Przywódcy powstania zaczęli zdawać sobie sprawę, że wojny tej nie da się wygrać w kilka miesięcy, a może nawet w kilka lat. Gigantyczny potencjał ludzki Qasyran stawiał Północ nieustannie na przegranej pozycji i zmuszał do bezbłędnego planowania poczynań.
Akwirgran
Pierwsze uderzenie powstańców zmiotło większość oporu ze strony wojsk okupacyjnych, zaskoczonych, zdradzonych przez oddziały armii podległej (czyli przymusowo służących w niewolniczej formie poborowych z Północy) i zagonionych do największych twierdz. Jednak dopiero jesienią, po kilku miesiącach oblężenia, połączone siły I i II tymenu wkroczyły do oswobodzonej stolicy. Nad murami Akwirgranu po 20 latach załopotał wergundzki sztandar. Do zakończenia wojny było jeszcze daleko. Wergundzka armia, zasilana przez ochotników, rosła w siłę, stając się decydującą siłą militarną północy, i podjęła zdecydowaną walkę z przeważąjącą liczebnie armią Qasyran. Nie był to jednak już desperacji zryw ani partyzancka szarpanina. Północ podniosła się z kolan i stanęła do regularnej wojny o swoją wolność.
Wyzwolenie kraju
Zryw rozpoczęty we Wschodniej Wergundii wyswobodził w przeciągu kilku miesięcy teren w granicach państwa. Okupacyjna władza przestała istnieć, nowa – z trudem była rekonstruowana. Rządy w kraju objęła grupa wojskowych (tzw. rada magniferów), zaś funkcję dyktatora powstania powierzono Severo dar Rodlingenowi, magniferowi pierwszego tymenu, który rozpoczął powstanie. Choć Wergundia była wolna, wzięła na siebie ciężar prowadzenia wojny, jako że oczywistym było, że wolność szybko się skończy, jeśli Qa przełamią front i ruszą ponownie na północ. Po szeroko zakrojonej akcji propagandowej w szeregi odrodzonych tymenów zgłaszały się tysiące ochotników, wojska wergundzkie walczyły na terenie Styrii, Laro, Terali i Tryntu, będąc trzonem sił północy. Oprócz decydującego znaczenia wojny zajęto się także cywilną stroną rzeczywistości. Przejęto skarb, wprowadzono sprawnie działający fundusz ekonomiczny, finansując regularną odbudowę kraju po zniszczeniach i wsparcie dla rodzin poległych. Przywrócono szkoły i uczelnie, odbudowano świątynie Modwita, którego kult powrócił z nową siłą, uzupełniając się z odnowionym i oddzielonym od Qa kultem Opiekunów. Nie ustrzeżono się także potknięć. Wiosną 936 r. konieczne było siłowe stłumienie buntu chłopstwa we wschodniej Wergundii, z trudem także uniknięto rozłamu wewnątrz dawnej federacji, opanowując dążenia separatystyczne Dakonii.
Po kilku latach wojny, chcąc wzmocnić stabilność państwa i ukrócić polityczne spory, środowisko skupione wokół dowództwa wojskowego przeforsowało zebranie rady elektorskiej i wybór Rodlingena na tron księcia-protektora.
Najważniejsze etapy wojny (dla Wergundii):
- Harnkott – pogranicze Tryntu i Wergundii, pierwsze wielkie zwycięstwo nad Qa, otworzyło drogę do wsparcia przez Wergundię tryntyjskich powstańców Brynjolfa Gunnarsona. W efekcie siły Qa w Tryncie zostały zmuszone do cofniecia się do dwóch twierdz – Arden i Askaronu. Harnkott było pierwszym wielkim zwycięstwem odrodzonej armii i miało wielkie znaczenie dla morale.
- Odzyskanie Akwirgranu – stolica Wergundii została odbita jesienią 935 r.
- Kocioł pod Erwick – skomplikowana bitwa na pograniczu Styrii i Wergundii, trwająca od jesieni 935 do wiosny 937 r. Ostatecznie siły wergundzko-laryjsko-styryjskie pokonały opór armii Qasyran dzięki ostrzałowi magicznemu z twierdzy Telfamba. Przełamanie punktu pod Erwick pozwoliło tymenom wejść na obszar Styrii i zabezpieczyć front na linii rzeki Loranis, daleko od granic Federacji.
- Visnohora – potężna górska Twierdza na pograniczu Terali i Wergundii została zajęta przez wojska Qasyran wraz z głównodowodzącym, huei Seitirim. W zimie 936 r. Seitiri został zamordowany w skrytobójczym ataku Czarnej Tercji. Visnohora stała się podstawowym celem północnych tymenów armii, jednak operacja przebicia się do fortecy od strony Terali nie powiodła się ze względu na wojnę domową i brak porozumienia z kniaziami teralskimi.
- Arden i Przełęcz Cor – tryntyjska forteca graniczna po raz trzeci w historii stała się punktem zwrotnym frontu na Północy i po raz trzeci brały w tym udział wergundzkie tymeny. Arden zostało odbite z rąk Qa w lecie 917 r., umożliwiając – również dzięki znakomitej akcji dywersyjnej na Przełęczy Cor – wejście na teren zajętej przez Qa Terali.
- Styrgrad – walki o stolicę Styrii zaczęły się jeszcze jesienią 935 r., kiedy w rejonie sąsiedniego miasta Gereja siły styryjskie rozpoczęły budowanie regularnych oddziałow. Miasto zostało zdobyte przez powstańców i regularne siły styryjskie 14 listopada 936 roku. W drugiej fazie wojny - po nadejściu kontruderzenia Zapołudnia – Strygrad został oblężony ponownie. Trzy wergundzkie tymeny (tzw. tymen Rodlingena – po abdykacji tegoż ze stanowiska księcia protektora) broniły przeprawy przez Loranis oraz murów Styrgradu łącznie przez ponad 15 miesięcy. Ostatecznie po zawarciu pokoju vistanijskiego wojska Qa ustąpiły spod miasta.
- Liryzja (larp „Cienie i Popioły” ) – po pierwszej fazie wojny Wergundia rozpoczęła przygotowania do odparcia kontrataku Qasyran, spodziewanego od strony wybrzeża. W ogarniętej bezprawiem i chaosem Liryzji Federacja rozpoczęła misję polityczną, mającą na celu ponowne przyłączenie tego kraju. Rywalizacja z Tryntem na tym tle pogłębiła niechęć i animozje miedzy sojusznikami. Finalnie Liryzja wybrała Federację i tym samym militarną ochronę, jaką ta mogła oferować.
- Wybrzeże Mercji i Liryzji - Flota Utzyao została zatrzymana przez Czarny Szkwał na niemal rok i zmniejszona o niemal 30 tys. żołnierzy, ale ostatecznie rozpoczęła uderzenie na wybrzeża Wergundii. Jedna część desantu zajęła zamki i miasta w rejonie Zachodniego Klifu w Wergundii, armia wergundzka chwilowo cofa się wgłąb kraju. Druga część wylądowała w ruinach miasta Birka, niedostępnych dla ludzi północy ze względu na skażenie Minerałem. Próba starcia z wergundzkim siłami broniącymi Liryzji zakończyła się klęską i wycofaniem Qa.
- Talsoi - Państwo morskich elfów w pierwszej fazie wojny podjęło wysiłek samodzielnego wyzwolenia się spod władzy Qa, co początkowo się udało, stolica została wyzwolona jeszcze w 936 r. Talsoi jednak wzięli na siebie ciężar zatrzymania floty inwazyjnej Utzyao i w toku Czarnego Szkwału poświęcili całą swoją flotę i armię, aby opóźnić i osłabić przeciwnika. Ich ofiara umożliwiła dalszą walkę całej Północy, jednak zaowocowała ponownym zajęciem ich terytorium przez Qa. Po bitwie o Akwirgran elfy Talsoi zadecydowały o dołączeniu do Federacji, a książę -protektor osobiście poprowadził armię, gotową do odbicia terytorium z rąk Qa.
- Bitwa o Akwirgran – Bitwa Narodów - Starcie rozegrało się w lecie 938 r. Dwie armie Qasyran dotarły pod stolicę Wergundii, zmuszając Federację do wstrzymania działań na innych frontach. Klęska oznaczałaby konieczność porzucenia sojuszników – Styrii, Laro i Talsoi. Część maszerującej od strony Visnohory armii udało się zatrzymać na starych umocnieniach Linii Matfrida, fortyfikacjach górskich na północny zachód od stolicy. To dało czas na stawienie oporu pozostałym wojskom agresora, dzięki czemu co prawda nie pokonano go w starciu bezpośrednim, ale uniemożliwiono zdobycie stolicy z marszu, zaś oblężenie stało się strategicznie nieopłacalne. W Bitwie Narodów wzięły udział sojusznicze tymeny tryntyjskie, styryjska Czarna Tercja, ochotnicy z Talsoi, Terali, Laro, Leth Caer, podziemne elfy, a także najemne wojska Ormurinu i korpusy medyczne Concordii.
Pokój Vistanijski
Bitwa o Akwirgran pozwoliła Federacji przerzucić siły na pomoc sojusznikom na południu, zmuszając Qa do przegrupowania. Dalsza wojna była możliwa, jednak Wergundia zdobyła przewagę na niemal wszystkich frontach i dowództwo Qasyran zdawało sobie sprawę, że dalsza walka to już tylko tracenie kolejnych zasobów ludzkich. W styczniu 939 r. w Itharos pod patronatem senatorskiego rodu Vistaniuszy został podpisany traktat, kończący Wojny o Północ. Armia Qa odstąpiła od oblężenia Styrgradu, wycofując się na południe poza linię Hawren – Perdagan - Kavelia. Jedyną zdobyczą na Północy pozostała Visnohora, stanowiąca dla Wergundii nowe zagrożenie. Układ stanowił wielkie zwycięstwo Sojuszu Północy, który jednak w chwili podpisywania traktatu już praktycznie nie istniał.
Pakt Szlaku Wedry
Efektem rosnącej niechęci między Wergundią a Tryntem (w efekcie tryntyjskich obaw przed wergundzką dominacją) był rozpad Sojuszu Północy i stworzenie nowej siły politycznej – Paktu Szlaku Wedry. Wyraźnie skierowany przeciwko Wergundii układ zawarł Trynt, Ofir, obydwa kraje teralskie, a także północni Qa z Visnohory. Trzonem koncepcji politycznej była izolacja ekonomiczna Wergundii poprzez budowę szlaku handlowego wzdłuż rzeki Wedry z pominięciem terytorium Federacji.
Visnohora
Forteca pozostała jedynym punktem utrzymanym przez Qa na Północy. Siłę mikro-państewka stanowiła wielotysięczna armia Iltepe Moe, usytuowana pomiędzy Teralą a Wergundią, mając w szachu oba te kraje. W tej formie jako praktycznie niezależny podmiot państwowy Visnohora weszła do polityki Północy.
Nowe oblicze Sojuszu Północy
Po Wojnach o Północ terytorium Federacji powiększyło się o Liryzję, która stała się księstwem elekcyjnym, oraz Talsoi ze statusem protektoratu. W sojuszu wojskowym i politycznym z Federacją pozostała Styria, natomiast nowym krajem, który dołączył do Sojuszu, było Księstwo Larionu. Sojusz Północy pozostawał w konflikcie z dwoma pozostałymi siłami politycznymi – Zapołudniem i Paktem Wedry.
Polityka wewnętrzna
W czasie II Wojny o Północ w Wergundii wyodrębniły się dwa główne stronnictwa polityczne. Stare rody, które ocalały po okresie niewoli, prezentowały stanowisko zachowawcze, dyktowane potrzebą odbudowy i umocnienia wewnętrznego kraju w obliczu olbrzymiego wysiłku wojennego. Nowością w wergundzkich realiach było tzw. stronnictwo magniferów, oparte na postaciach w większości młodych dowódców wojskowych, osób w przeważającej większości z niższych warstwo społecznych, którzy wybili się jako przywódcy powstania i poprowadzili strategicznie pierwszy etap wojny wyzwoleńczej. Ludzie ci, najczęściej nie posiadający żadnego zaplecza oprócz miłości swoich żołnierzy, dążyli do ofensywnej wojny, uważając, że zapewnienie militarnego bezpieczeństwa krajowi jest najważniejsze. Tuz po odzyskaniu stolicy księciem -protektorem obwołano jednego z magniferów, Severo Rodlingena. Był to człowiek bez szlachectwa i majątku, związany wyłącznie ze stronnictwem wojskowych. Ostry podział w Radzie Książęcej zagrażał stabilności kraju i sprawności sztabu. W trakcie Bitwy Narodów szef sztabu Federacji, wielki mistrz Tergor dar Toller namówił księcia do abdykacji na rzecz Einharda margrabiego dar Avarette – żołnierza, a jednocześnie możnowładcę, który pogodził obydwa stronnictwa. Nowy książę-protektor skupił się na wzmocnieniu sytuacji politycznej Wergundii poprzez możliwe odsunięcie od granic żywiołu Zapołudnia. Silny sojusz ze Styrią i Larionem dawał Wergundii bufor od strony największego rywala militarnego. Dzięki temu główną uwagę Federacja mogła skierować na północ, gdzie mniejsze państwa dążyły do sukcesywnego osłabiania Wergundii w obawie przed jej dominacją w regionie. Narastający konflikt połączony z euforią po zwycięskim traktacie powodował w Wergundii zdecydowany wzrost nastrojów imperialnych. W zamian za gigantyczny wysiłek wojenny – ostatecznie Wergundia praktycznie obroniła Północ – przywrócenie potęgi i zwierzchnictwa nad Północą wielu zaczęło wydawać się właściwą nagrodą.
Po wojnach o Północ
Po zakończeniu wojny Federacja miała prawo nazwać się zwycięzcą, ale było to dość gorzkie zwycięstwo, zwłaszcza w cieniu potężnej Visnohory, zajętej przez armię Qasyran. Wielki wysiłek wojenny zaowocował gigantycznymi stratami – Mercja, Daramon, Dakonia, Parve były spustoszone i wypalone. Straty w ludziach sięgnęły setek tysięcy. Zimy 938 i 939 były głodowe, tym bardziej, że armia, która sięgnęła 400 tys. dusz, wymagała zaopatrzenia.
Wiosną 940 rozpoczęto szereg działań zaradczych.
Zdecydowano o demobilizacji do poziomu 200 tys. ludzi, jednocześnie bardzo starannie zapewniając wsparcie weteranom. Zajął się tym Zakon Modwitowy oraz Kościół Pięciu i jego kapłani. Kościół Pięciu zaangażował się także w naprawianie sytuacji społecznej w kraju, organizację sierocińców, domów opieki, gildii rzemieślniczych. Duże wydatki przeznaczono także na wojskowe badania nad nowo odkrytą siatką geomantyczną i jej właściwościami.
Pakt Szlaku Wedry – Próba neutralizacji zagrożenia
Podjęta przez zagrożone wergundzką dominacją kraje Północy próba zjednoczenia i wykluczenia handlowego Federacji potknęła się o Kaganat Samnijski. Wergundia przebiła oferty, złożone samnijskiej kagani, w zamian za co ta zamknęła swoje granice dla handlu wzdłuż nurtu Wedry. Ofir nie ustawał w staraniach o zmianę tej sytuacji, jednak wybuch powstania niewolniczego oraz najazd orków na ziemie pograniczne skutecznie zahamował jakąkolwiek politykę zewnętrzną tego kraju. Sytuacja Wergundii zatem była bliska sukcesu, tym niemniej nie ustawano w staraniach, aby odsunąć polityczne zagrożenie. W związku z najazdem orków Ofir oficjalnie oskarżył Federację o inspirowanie najazdu rękami mistrza Zakonu Mieczowego, Tergora dar Tollera.
Incydent w Terali
Latem 939 w Terali Wschodniej w działaniach przeciwko Swartowi-Szakalowi, wzięli udział oficjalni przedstawiciele Federacji. Przy okazji spraw mistycznych wypłynęła skrywana przez kniazia Terali, Gosława, akcja budowy wyjątkowej broni, opartej na technologii minerałowej i krasnoludzkich mechanizmach. Sytacja była trudna – szczegóły sprawy konfliktowały Gosława nie tylko z Visnohorą, której ukradł minerał, krasnoludami, którzy mieli pretensje o plany mechanizmu, al.e także z kniaziem Nitry, którego córka zupełnie przypadkowo zginęła w czasie testów broni. Dodatkowo przedstawiciele kniazia posunęli się do internowania wergundzkiej reprezentacji. Napięta sytuacja ewoluowała w kierunku kolejnej teralskiej wojny domowej. Początkowe wsparcie dla Nitry nie dało tej ostatniej wielkiej przewagi, zwłaszcza, że rychło Federacja wycofała się z tego. Jednak przedstawiciele Wergundii wstrzymali się od oficjalnego wsparcia któreś ze stron.
Powrót orków do tymenów
Pobyt dar Tollera w Terali wiązał się także z jego misją wobec plemienia Tar-zul, którego przychylność wielki mistrz zdobył sobie jeszcze w kampanii pod Akwirgranem. Tym razem dar Toller posunął się do osobistego starcia z charyzmatycznym wodzem Turulem, którego pokonał i przejął kontrolę nad znakomitą większością szczepów. Efektem tego był powrót orkowych najemników oraz kohort auxiliów w tymenach, a także szeroka misja religijna Zakonu Mieczowego w Górach Maegros.
Zakon Mieczowy Modwita i korpusy ekspedycyjne
Po wojnie rola Zakonu w Federacji ugruntowała się, paladyni przejęli rolę opiekunów nad weteranami i ofiarami wojennymi, ale także podjęli zadania misyjne w sąsiednich krajach. Głównym celem były góry Maegros i plemiona orków, które wahały się pomiędzy animizmem, kultem Ręki (Opiekunów) oraz kultem Swarta- Szakala. Drugim kierunkiem było księstwo Larionu, gdzie na zaproszenie t'antsana mieli pomóc laryjskim elfom po tym, jak odebrano im Ikni.
Kryzys ofirski
Wiosną 940 r. na Ofir runął najazd orków z plemienia Tar-zul. Pomimo braku niezbitych dowodów Ofir głośno na forum międzynarodowym oskarżył Wergundię o inspirację owego ataku, o wyposażenie orków w wergundzki sprzęt oraz podburzanie ich, głównie rękami mistrza Zakonu Mieczowego, Tergora dar Tollera. W rozesłanych po wszystkich dworach listach dyplomatycznych Oligoi żądało ukarania winnych oraz rekompensaty finansowej na rzecz ofiar najazdu. Żądanie poparły kraje Paktu Szlaku Wedry.
Nowe relacje z Aenthil
Po udziale elfiej dyplomatki, Toruviel Meilaor, w rytuale w Biborgu, relacje Wergundii z państwem leśnych elfów zostały nawiązane od nowa. Aenthil podjęło projekt budowy traktów Akwirgan-Styrgrad oraz Itharos – Talsoi przez swoje terytorium, zapraszając Wergundię do współpracy. Aenthil zgodziło się także na wypłatę reparacji wojennych na rzecz zniszczonego Parve w zamian za otwarcie granicy na handel.
Wzmacnianie Federacji
Choć bez wątpienia najsilniejszy kraj Północy, to jednak Federacja wyszła z wojny bardzo zniszczona. Pilnie potrzebne były działania poprawy ekonomii i warunków społecznych. Podjęto także dwie wielkie inwestycje na wybrzeżu:
- Port Nowa Birka – projekt stworzony przez qasyrańskiego inżyniera zakładał budowę olbrzymiego, nowoczesnego portu nieco na północ od ruin zniszczonego miasta. Projekt zakładał budowę sieci kanałów i przesmyków, pozwalających na przekierowanie żeglugi do nowego ujścia. Pierwsze zabudowania Nowej Birki stanęły jeszcze w 938 roku, dwa lata później, w obecności księcia protektora i księcia elektora Rorika Rosgalena, otwarto uroczyście pierwszy drożny kanał żeglugowy.
- Budowa floty – oprócz inwestycji we flotę talsojską, która miała stać się szpicą nowej Classis, rozpoczęto budowę tej ostatniej, a dokładnie bazy szkutniczej w Mercji, która w najbliższych latach miała wykonać setki nowych jednostek.
Kryzys Visnohorski
Sprawa Visnohory stała się żywą raną, dowodem na to, że Północ zdradziła Wergundię, której żołnierze umierali za inne kraje. Sytuacja stawała się praktycznie nierozwiązywalna – wergundzkie społeczeństwo domagało się reakcji, tym bardziej, że nieubłagane prawa ekonomii wymagały demobilizacji armii lub jej użycia. Nie mogąc dłużej zawieszać sprawy Wergundia zdecydowała się na działanie.
Wergundia wprowadziła wojska do Terali z planem zablokowania przełęczy od Północy. Nieoficjalnie sprowokowany przez Wergundię rajd plemion orków pozwolił na uchwycenie przyczółków wzdłuż Wedry bez wchodzenia w bezpośredni kontakt z wojskami Tryntu i Terali Zachodniej, Terala Wschodnia zaś miała sprzyjać Wergundii i stanowić zaplecze. Równocześnie flota Federacji, w tym także okręty Talsoi, wypłynęła na wody Wielkiej Zatoki, aby zablokować możliwość morskiej pomocy dla Visnohory. Wszystko jednak poszło nie tak, jak powinno.
Jesienią 942 r. Fiord zajął wyspę Tyndhur wraz z węzłem geomantycznym o kluczowym położeniu, zagrażając portom w Birce i Talsoi. Flota Fiordu, który zdecydowanie zdeklarował się po stronie Paktu Wedry, rozszczelniła blokadę zatoki. Wschodnia Terala ogłosiła przejście na stronę Paktu, rozpoczynając z Derwanem Jastrzębcem negocjacje zjednoczeniowe - i jednocześnie blokując Wergundii zaplecze dla IV tymenu. Atak na Visnohorę, zamiast kilku miesięcy, przeciągnął się na dwa lata. Zła passa Federacji na tym się nie kończyła.
Wojna domowa
Na wieść o porażce polityki Einharda część krajów związkowych Federacji, z Dakonią na czele, ogłosiła secesję, rozpoczynając wojnę domową. Do buntu Dakonii dołączyły się Wschodnia Wergundia, Parve, Salicja i Mercja, a także duża część rodów arystokratycznych z Wergundii, Daramonu i Liryzji. Secesjoniści ogłosili powrót do idei Elmeryka (oraz do rządów krwi Danwigów), pod tymi hasłami stojąca na czele separatystów księżna Dakonii Arminia dar Domittius zgromadziła przeszło 50 tys. wojska, głównie z prywatnych armii starych rodów, ale w skład oddziałów secesji weszli licznie dezerterujący z tymenów żołnierze, przekonani, że tutaj znajdą cel i uznanie ich bojowej wartości.
W dalszej części swoich planów secesjoniści nie kryli, że ich priorytetowym celem będzie otwarta inwazja na Trynt i Teralę zgodnie z tzw. ideą Elmeryka. Pierwsza bitwa między siłami książęcymi, a wojskami secesjonistów było właściwie niewielką potyczką na granicy Dakonii i Wergundii, o wielkim znaczeniu dla morale. Oddział wojsk książęcych wycofał się z mało ważnego przyczółka, nie chcąc tracić sił na mało ważny posterunek, wszem i wobec jednak ogłoszono potyczkę pod Larencotte jako wielkie zwycięstwo secesji.
Największa z bitew miała miejsce wiosną 944 r. w pobliżu miasta Ligmell w Salicji. Była wynikiem ofensywy sił książęcych, nakierowanej na rozdzielenie sił rebeliantów i odbicie dwóch ważnych obszarów – wybrzeża Mercji wraz ze stoczniami i portami oraz linii obronnej u podnóża Maegros, blokującej Visnohorę od południa. Tamtejszy garnizon, składający się niemal wyłącznie z żołnierzy dakońskich, jeszcze na początku wojny domowej przeszedł w całości na stronę secesjonistów. Pod Ligmell starły się siły II tymenu Federacji z połączonymi wojskami książąt elekcyjnych. Trwająca dwa dni bitwa nie została ostatecznie rozstrzygnięta.
Wojna domowa przyniosła paraliż kraju i pogłębiła istniejące już problemy. Po słabych zbiorach w lecie 942 r. dodatkowo Wergundii zaczął grozić głód, w wielu miejscach ludność siłą odebrała rezerwy z książęcych magazynów. Wydatki na działania wojenne nadwyrężały i tak już naciągnięty budżet, osłabiony dodatkowo brakiem wpływów ze zbuntowanych prowincji. Zakończenie wojny w taki czy inny sposób stawało się koniecznością, ale żadna ze stron nie była skłonna do ustępstw.
Wojna domowa wytworzyła dziwną sytuację – od południa bowiem oblegały Visnohorę wojska secesji, od północy – nieodmiennie wierny Federacji IV tymen magnifer Ittigen. W granicach Federacji pozostał także Daramon, po tym, jak tron elekcyjny przejęła tam Carmen dar Bettany, księżna Haermont, oraz rządzona przez Rorika Rosgalena Liryzja. Dzięki temu książę -protektor zachował kontrolę nad flotą oraz szlakiem zaopatrzeniowym dla IV tymenu.
Między 942 a 944 r. odbyły się łącznie szczyty polityczne, które miały doprowadzić do konsensusu w sprawie Visnohory, za każdym razem jednak absolutnie przeciwstawne interesy obydwu stron uniemożliwiły porozumienie.
Odzyskanie Visnohory
Po wyprawie do Agade Wergundia zyskała dostęp do technologii wytwarzania kolchidyry - substancji, z której stworzyć można pancerze chroniące przed promieniowaniem minerałowym. Dla będącego na granicy swoich możliwości IV tymenu, który od dwóch lat działał na terenie obcego, nieprzyjaznego kraju, było to wybawieniem.
Krasnoludy dysponowały technologią tworzenia kolchidyry, Kompania Nowej Magii z kolei dużą ilością surowca. Współpraca z jendymi i drugimi zaowocowała wytworzeniem w krótkim czasie (po zjeździe w Dormenos) wystarczającej ilości pancerzy, by podjąć szturm na Visnohorę. Okazał się on jednak być niepotrzebny. W Dormenos został bowiem zawarty układ pomiędzy reprezentacją separatystów wergundzkich, a Qasyran, w którym ci ostatni zadeklarowali ustąpienie i poddanie fortecy Visnohora, pod warunkiem, że oddziały Iltepe Moe będą mogły, nieatakowane, odejść z przełęczy na stronę teralską.
Realizacja tego układu okazała się jednak niełatwa. Układ pomijał zupełnie wojska książęce, których reprezentant, z niejasnych przyczyn, nie dotarł do Dormenos. Jego kilkuosobowe poselstwo zaginęło w drodze przez góry. Ostatecznie, obie strony wergundzkie doszły do kruchego porozumienia, które prysło równie szybko, jak zostało zawarte. Dowodząca wojskami Qa Iltepe Moe złożyła akt kapitulacji na ręce przedstawicieli obydwu stron, po czym jej oddziały, z bronią i sztandarami, wycofały się w kierunku Terali i dalej do Tryntu. Szybko okazało się, że strona separatystów przejęła visnohorskie zapasy minerału, doszło także do starć, gdy oddziały dakońskie próbowały zająć visnohorski donjon. Zaplanowane rozmowy pokojowe między zwaśnionymi stronami wojny domowej zostały zerwane, zanim się rozpoczęły.
Ostatecznie fortecę przejęły oddziały IV tymenu, była to jednak wyjątkowo desperackie starcie. Wypuszczone z oblężenia oddziały qasyrańskie w przeciągu tygodnia unicestwiły całkowicie funkcjonujące wzdłuż Wedry wergundzkie linie zaopatrzenia, w efekcie czego tymen magnifer Ittigen, odcięty wojskami separatystów od reszty swoich sił, znalazł się w oblężeniu, przez głód tracąc więcej ludzi, niż w czasie dwuletnich walk o przełęcz.
Apogeum wojny domowej
Los IV tymenu spowodował gwałtowną reakcję księcia-protektora i rady magniferów. Wojska książęce przeprowadziły natychmiastowe uderzenie na Dakonię od strony Hagrimont w Wergundii, celem przejęcia kontroli nad traktem wiodącym na przełęcz, jednak zima sparaliżowała działania wojenne i mimo wysiłków magniferów nie udało się przełamać frontu aż do wiosny.
Po krwawej bitwie pod sanktuarium Viran (15-16 marca 945 r.) wojska książęce dotarły do Visnohory, zastając tam mogiłę samej magnifer Ittigen i kilku tysięcy jej ludzi, którzy zmarli w przeciągu 5 miesięcy blokady fortecy. Liczebność IV tymenu spadła z 30 do 17 tysięcy żołnierzy. Straszny los żołnierzy IV tymenu na Visnohorze stał się symbolem i punktem zwrotnym całej wojny. Decyzja, by zablokować i zagłodzić książęcą załogę na Visnohorze, była powszechnie potępiana i spowodowała tak odpływ ochotników z szeregów separatystów, jak i determinację i zawziętość po stronie książęcej. Zawołanie “Visnohora!” jako okrzyk bojowy książęcych tymenów stało się wyrazem wściekłości i żądzy zemsty za los magnifer Ittigen, bohaterki wojennej.
W efekcie, pod koniec roku 947, oddziały separatystów zostały zepchnięte do obrony w północnej Dakoni (Febrris) i Wschodniej Wergundii.
Krew Elmeryka
Po serii klęsk separatystów nastąpiła ostatnia, desperacka próba zmiany sytuacji. Zimą 948 r. pierwszy raz na czele wojsk dakońskich pojawił się młodziutki, utalentowany dowódca, Leofric dar Marenthal. Udało mu się czasowo odzyskać tereny aż do Urbinum i Darmagan. Głośno stało się o jego płomiennych przemówieniach, zwłaszcza po tym, jak dotychczasowi przywódcy buntu ogłosili go dziedzicem Elmeryka.
Leofric, w dniu swego pierwszego wystąpienia mający około 12 -13 lat, był synem lady Marisy dar Marenthal, jak udowadniano, ta z kolei była nieślubnym dzieckiem Arnulfa, syna Olafa, wnuka Elmeryka, ostatniego władcy Wergundii przed podbojem Qa. Miała być owocem jego romansu ze szlachcianką dakońską, Teligardą dar Vette. Dziecko zostało ukryte po klęsce Akwirgranu i oddane pod opiekę rodu Marenthal, mała Marissa została zaręczona z hrabią Euderykiem dar Marenthal, para pobrała się w 930 roku, a ich dziecko urodziło się dopiero osiem lat później. Wszystkie naukowe, magiczne i duchowe testy, jakim poddano młodego Leofrica, potwierdzały, że naprawdę nosi on w sobie krew Danwigów.
Leofric wszem i wobec ogłosił się prawowitym księciem - protektorem Federacji, ogłosił także wierność dziedzictwu swego pradziadka, tym niemniej twierdził, że wizję nieuchronnego zjednoczenia Północy realizować zamierza nie mieczem, a słowem i ideą. Wśród nowatorskich, jak na wergundzkie warunki, poglądów znalazł się także ten, głoszący, iż nie tylko o swoich wojowników powinna troszczyć się Wergundia. Etos walki jest ważny, ale to nie liczne tymeny są sensem istnienia Federacji, ale to, czego bronią - cywilny lud, pracujący na dobre życie.
Na litość Modwita, to kraj nas wszystkich! Ktokolwiek zwycięży w tej wojnie, my wszyscy już dawno przegraliśmy. Wojna, która rozlewa krew bratnią, to klęska i nie sposób jej wygrać. Płaczę wraz z każdą matką, która pochowała swoje dziecko, z każdym dzieckiem, które utraciło rodzica. Chylę czoła przed bohaterami Visnohory, przed niezłomną bohaterką, magnifer Ittigen, a naszych przeciwników wzywam - odłóżmy broń, zasiądźmy przy stole rozmów, zanim całe dziedzictwo mego pradziadka zamieni się w ziemię szkieletów!
Wergundia pełna jest granic. Tych między prowincjami, krajami federacji. Tych między nami, a nimi. Tych między szlachtą, a niżej urodzonymi. Tych wreszcie między żołnierzami, a zwykłymi ludźmi. Jak mamy mieszkać w domu, podzielonym tyloma granicami! Jak mamy stać na czele całej Północy, jeśli nie umiemy sami, w swoim domu, zapewnić szczęścia własnym rodakom! Od lat jedynym sensem naszych działań jest wojaczka. A teraz wręcz - i przeciw temu właśnie powstaliśmy! - teraz wręcz na czele kraju stanęli wojenni dowódcy, nie władcy władają, a Rada Magniferów! A przecież, chyląc czoła przed ich męstwem wojennym, uznać trzeba, że wojna jest tylko narzędziem, a nie celem samym w sobie! Trzeba nam mądrych przywódców, którzy zakopią podziały, rozbiorą barykady wewnątrz naszego domu, trzeba nam by wodzowie armii wycofali się do dowodzenia armią. Trzeba nam, byśmy docenili nie tylko tych, którzy przelewają krew, ale byśmy wreszcie zrozumieli, dla kogo i dla czego tę krew warto jest przelewać. Byśmy uszanowali zwykłego człowieka, trudzącego się uprawą roli, nawet jeśli nie jest on krwi szlacheckiej.
Pojednawczy ton i wiele głoszonych przez Leofroica poglądów, zjednało mu wiernych, wręcz fanatycznych, zwolenników, ale nie przekonało księcia-protektora ani popierających go Wergundów. Nawet kontrowersyjne posunięcie, jakim było skazanie i egzekucja Orhana dar Mawarot, bezpośrednio odpowiedzialnego za rozkaz zagłodzenia Visnohory, nie spowodowało zmiany sytuacji. Po kilku (trzeba przyznać, że fenomenalnych, pod Darmaganem, Oubreville i Cotteny) zwycięstwach, wojska separatystów zostały ostatecznie zmuszone do walnej bitwy, 13 kwietnia 950 roku w pobliżu wioski Arlettain, i całkowicie rozbite. W bitwie poległ Leodwig dar Bregen, jeden z przywódców buntu, Arminia dar Domitius z garstką zwolenników zdołała zbiec do Ofiru. Uznaje się, że poległ także sam Leofric dar Marenthal lecz jego ciała nie udało się odnaleźć.
Amnestia dla separatystów
Po zwycięstwie książę Einhard ogłosił amnestię i przebaczenie dla wszystkich żołnierzy walczących w szeregach sił separatystów, pod warunkiem złożenia publicznie przysięgi na wierność Federacji i tronowi.
Amnestia nie obejmowała najwyższych stopniem dowódców, głównie głów arystokratycznych rodów. Pojmani w bitwie pod Arlettain możni zostali postawieni przed sądem pod zarzutem zdrady i zbrodni przeciwko własnemu narodowi, i skazani na śmierć lub banicję. Za tymi, których nie udało się pojmać, wysłano listy gończe. Ich majątki zostały skonfiskowane i przeznaczone na pomoc ofiarom wojny. A tych było dramatycznie wiele. Po ośmiu latach wojny kraj był w ruinie.
Katastrofy naturalne
Od 945 roku coraz bardziej opadał poziom wód Sankary. Stan ten dramatycznie wpływał na żeglugę rzeczną i rybołówstwo, ale także na nawodnienie pól w Wergundii i Parve. Niski poziom wód nie powstrzymał gwałtownej powodzi w lipcu 947 roku, która zniszczyła Akkreton, Bibraktborg, Rodan, Ligmell i liczne mniejsze miejscowości. Zerwane zostały mosty na Sankarze, dodatkowo paraliżując komunikację w kraju.
Sytuację pogorszyły jeszcze kolejne lata. Wiosną 946 r. przez kraj przetoczyła się seria katastrofalnych wichur, które spowodowały wielkie zniszczenia i śmierć wielu ludzi i zwierząt. Niespotykane wahania temperatur - zbyt ciepłe zimy i fale mrozów późną wiosną - spowodowały zniszczenie zasiewów w 947 r i kolejnych dwóch latach. Wojna uniemożliwiała sprowadzanie zboża zza granicy, więc w 949 roku sytuacja stała się poważnie dramatyczna.
Klęska głodu na wshodzie i południu, pogromy magów
W Wergundii, zwłaszcza wschodniej, szerzył się głód, pola z każdym rokiem dawały coraz gorsze plony, podobnie było w hodowli i rybołówstwie. Obszar Wschodniej Wergundii nie był teatrem działań wojennych, tym niemniej sytuacja tam była najgorsza. Kumulacja dramatycznych zjawisk w tej części Federacji zaowocowała konkretnymi efektami. Tysiące ludzi opuściło swoje domy (niejednokrotnie zniszczone przez katastrofy naturalne lub wojnę) i pola, kierując się na południe, ku granicy styryjskiej. Wśród tej ludności szczególnie uwidaczniała się wrogość wobec tzw. Nowej Magii, a czasem wręcz wobec magii akademickiej w ogóle. Magów (przede wszystkim powiązanych z Kompanią) powszechnie oskarżano o spisek i sprowadzenie na ludność katastrof, frustracja wybuchła kilkakrotnie w postaci bardzo gwałtownych wystąpień, wręcz pogromów, w których tłum zaatakował magów (lub osoby posądzone o bycie nimi). Największe takie tumulty miały miejsce w 949 r. w Akkreton, Lusignan i w 950 r. w Tremoille. Po głośnym wystąpieniu druidów na forum Kongresu Wolnych, które dodatkowo podgrzało tę atmosferę, Wschodnia Wergundia i Parve wprowadziły prawa zakazujące używania tzw.
Nowej Magii czyli tej opartej o trwałe zaklęcia na geosiatce.
Nowa Magia
Sytuację w ogarniętych bezpośrednio wojną Dakonii i Wergundii ratowały olbrzymie rdzenie minerałowe, wybudowane w Akwirgranie, Bibraktborgu i Ferrbis (ten ostatni powstał z minerału, sprowadzonego z Visnohory przez Arminię dar Domitius, za pieniądze jej rodu, dzięki temu arystokratka została zapamiętana jako dobroczyńca ludności). Rdzenie zapewniały energię magiczną, generującą ciepło, umożliwiającą transport i działanie magimaszyn budowlanych, dzięki temu miasta i obszary wokół nich stawały się enklawami w miarę komfortowego życia.
Liryzja zainwestowała z kolei w eaformator (w Wergundii nie ma makrowęzłów geomantycznych, na których można je montować), dzięki czemu stała się jedynym na terenie Federacji obszarem względnego dobrobytu i urodzaju. Urządzenie zostało zamontowane na węźle w ruinach starej Birki, gdzie dotarcie stało się możliwe dzięki wynalezieniu kolchidyry. Część terenu została tam wydzierżawiona Kompanii Nowej Magii jako teren badawczy, połączony z siedzibą organizacji w Nowej Birce.
Pod koniec wojny sytuacja w Federacji, a zwłaszcza we Wschodniej Wergundii stała się dramatyczna. Uciekając przed głodem setki ludzi próbowało szukać bezpiecznego miejsca w Ofirze (Itharos szybko jednak zamknęło granice) w Aenthil i w Styrii. Dopiero zakończenie wojny pozwoliło na poważne zajęcie się sytuacją gospodarczą Federacji.
Kryzys wergundzki
Rok 950 był dla Wergundii trudny, nawet w kontekście lat poprzednich, wypełnionych bratobójczymi walkami. Choć w czerwcu uroczyście obchodzono w Akwirgranie zakończenie wojny domowej, to już miesiąc później krajem wstrząsnęła wieść o śmierci Einharda dar Avarette. Okoliczności zamachu nie zostały ujawnione, ale plotka głosiła, ze książę protektor Federacji został zamordowany przez swojego osobistego adiutanta.
Już kilka dni później wiadomości te zbladły w obliczu wydarzeń kryzysu geomantycznego. W wielu miejscach widziane były armie eskhara, zanotowano masowe opętania ludzi, a wkrótce potem trzęsienia ziemi oznajmiły kres ich władcy, samego Swarta- Szakala. Informacja ta, doniosła dla całego świata, utonęła w chaosie po wybuchach reaktorów minerałowych.
Władzę w kraju objęła odtworzona Rada Książęca. Po informacjach o tym, kim naprawdę był Leofric dar Marenthal, ogłoszono kolejną amnestię dla stronników pokonanych separatystów. Zostali uznani za omamionych, oszukanych przez Szakala, może nawet opętanych, a tym samym niewinnych swoich czynow. Do Rady Książęcej powołano Hilderyka dar Domittius, bratanka księżnej Arminii, której darowano karę wygnania w uznaniu jej zasług dla Dakonii, oraz Emmę dar Bregen, córkę hrabiego Leodwiga i siostrę, której zasługi i poświęcenie w walce z Szakalem uznano w ten sposób i uhonorowano.
Polityka Rady Książęcej zdążała w kierunku zabliźniania ran i zasypywania podziałów po wojnie. Nie udalo się jednak osiągnac porozumienia w kwestii elekcji nowego władcy.
Po śmierci księcia Einharda od Federacji odłączyły się protektoraty Talsoi i Liryzji, wskazując na brak pomocy Akwirgranu w trakcie kryzysu. Poszczególne kraje Federacji nie ustalily także konsensusu względem Nowej Magii, ostatecznie więc Rada pozwoliła na podjęcie tej decyzji poszczególnym elektorom. Tym samym Nowa Magia dodatkowo podzieliła Federację - Parve zakazało jej praktycznie całkowicie (nawet magia akademicka została objęta restrykcjami), Dakonia i Daramon uczyniły z niej narzędzie odbudowy i rozwoju, a inne kraje federacyjne pozostały gdzieś po środku. Tak nierówne prawodawstwo stało się przyczyną pogłębiania podziałów i zubożenia kraju w następnych latach.