brak opisu edycji
{{ZakładkiTrzy|Historia|Laro|Etnos}}
[[File:laro6.jpg|upright=|frameless|border|right]]
⠀⠀⠀⠀
Historia elfów Laro naznaczana była kolejnymi wielkimi podziałami. Wybrali oni sobie za siedzibę wysokie i trudno dostępne pasmo górskie, miejsce trudne, ale jednocześnie naturalnie obronne.
Alta Tavar przez wieki stanowiła główny problem i cel wojen elfów Laro. Choć główny ciężar opanowania anomalii wzięli na siebie mieszkańcy Aenthil, Laryjczycy zbrojnie wspomagali pobratymców, broniąc granic tam, gdzie nie zdołały zatrzymać wroga Czarne Kamienie. Ludzi mieszkańcy Larionu traktowali pobłażliwie, choć początkowo wrogo i długo próbowali zniechęcić ich do osiedlania się na ziemiach północy. Po długich wojnach z Ofirczykami zrozumieli jednak, że ludzki upór nie ma sobie równych i zawarli pokój, skupiając się głownie na swoim głównym wrogu – Puszczy. Niejednokrotnie też wybuchały poważne konflikty między Laro a ludem Aenthil, napędzane przez skrajnie różną filozofię i mentalność obu plemion. Punktem zapalnym była Telfamba, forteca wybudowana na największej na świecie intersekcji, wspólne dzieło połączonych plemion, do którego teraz jedni i drudzy rościli sobie prawa. Ostatecznie Alta Tavar wyzwoliła się z więzów, jakie nałożyły jej elfy. W swoim zaślepieniu nie dostrzegli, że obca siła, jaką w niej widzieli, posiada wolę i możliwość przeobrażenia, a krzywdy, jakie wyrządza, nie były intencjonalne. Tavar narodziła się po raz drugi i zyskała potęgę, której użyła w pierwszym odruchu gniewu na swych ciemiężycielach. Aenthil otrzymało potężny cios, miasto spłonęło, a elfy poszły na wygnianie. Laryjczycy nie mogąc zrobić wiele więcej, wydarli Tavar fortecę w Telfambie, ale gest ten wzbudził tylko wściekłość Aenthil. Pomiędzy nimi, a mieszkańcami Larionu zapanowała poważna nienawiść. Był to rok 868, nieco ponad jedno loa później Laro i Aenthil wsparli przeciwne strony w Wielkiej Wojnie między Styrią, a Wergundią, co pogłębiło tylko ów konflikt. Gdy w roku ludzkim 900 na Zapołudniu odradzało się państwo Qa, Laro pamiętni historii sprzed wieków wycofali się w swoje góry, widząc w starciu nowego Qasyran i reinkarnacji Styrii nowe wcielenie dawnej wojny, która nie była ich wojną. W roku 903 na północ ruszył najazd rosnącego w siłę Qasyran, huany Laro przyglądały się mu, utrzymując absolutną, bezwzględną neutralność.
Lud elfów Laro od niezliczonych tysiącleci podzielony jest na plemiona zwane Huanami, dalej dzielącymi się na rody. W społeczeństwie elfów z gór honor i renoma są wszystkim, podobnie jak jedność stworzona przez wspólnotę duchową zwaną Ikni. Ci którzy okryją się hańbą zostają wygnani z Laro, wygnani z Ikni, a ich szanse na powrót są niewielkie.
W roku ludzkim 935, zgodnie z przepowiednią, miała zostać rozpoczęta walka przeciwko Zapołudniu, to jedyna skuteczna szansa pokonania przeciwnika. Larion pozostawało neutralne zgodnie ze z dawna przyjętą doktryną nie mieszania się w cudze wojny. Jedynymi Laryjczykami, zaangażowanymi w walkę przeciwko Qa, byli synowie Faltorna, przywódcy wygnanego rodu Andhakara. Zdeterminowani do zrekrutowania Laro dla sił Północy odważyli się na prowokację, zabijając laryjską dyplomatkę i pozorując zabójstwo z rąk Qa. Czyn ten, o tyle skuteczny, co tajny, spowodował reakcję księżnej Savry, która ufortyfikowała granice i twierdzę Telfamby. Laro wypowiedziało wojnę Qa, jednak armia wciąż nie ruszyła się poza granice księstwa.
W 936 r. magiczny atak w postaci zbombardowania styryjskiego miasta Perbatasan, przechylił na stronę Północy szalę zwycięstwa w wielomiesięcznej bitwie pod Erwick.
W roku ludzkim 938 miały miejsce wydarzenia, które wstrząsnęły świadomością Laro, choć nie wszystkie zostały w pełni ujawnione. Zapalnikiem wydarzeń był napad goblińskiego komando na stolicę podziemnych elfów, rthis'avę skąd ukradziony został Zwój Złamanego Kręgu – artefakt, przechowujący wiedzę o przyczynach rozłamu między elfami podziemnymi i Laro. Ostatecznie Zwój został odzyskany w bezprecedensowej wspólnej akcji elfów Laro i Tlais Burzuma, a wkrótce potem także odczytany. Do wiedzy władców obydwu ludów dotarła informacja o korzeniach Ikni – wspólnoty umysłów i dusz, do której powstania doprowadził jeden z dawnych bogów, pan ciemności, zwany Swartem. Zwój zawierał także Ostatnie Słowo – dopełnienie dzieła, które pozwoliłoby Swartowi w pełni przejąć władzę nad świadomością Laro. To powstanie Ikni i niezgoda na jego podporządkowanie Swartowi stała się przyczyną odejścia części elfów w podziemia i trwającego całe pokolenia Rozłamu.
Kult Swarta – istniał otwarcie do czasu, kiedy bogowie zostali zniszczeni, czyli do 915 roku. Dla elfów to niespecjalnie dawno, zatem większość kapłanów Swarta żyje. W większości przeszli oni do kultu Ikni.
Księstwo Larionu przystąpiło do wojny z powodu urażonego honoru, nie zaś z koneiczności, pomimo starań ekstremistycznej Anndhakary zaangażowanie to było stanowczo mniejsze od możliwego. Licząca 150 tys. Ludzi Brygada Wilka (Cuitlachtli) maszerowała na północ wzdłuż granicy styryjskiej na Yro, prosto na rejon umocniony w Kalidorei. Tymczasem Laro zaabsorbowani byli historycznymi wydarzeniami w podziemiach, pierwszym od pokoleń rozejmem z elfami podziemnymi oraz politycznym trzęsieniem ziemi, jakie spowodowało przywrócenie do praw rodu Andhakara. Kalidorea została obsadzona przez zaledwie 40 tys. wojowników, zwołanie wojsk rezerwowych w huanach ogłoszono zbyt poźno. Splot okoliczności pchnął sytuację w najgorszym z możliwych kierunków. Gdy zwołane wreszcie wojska rezerwowe (a Laro ma gigantyczne możliwości rezerwowe, około 50% ludności jest w stanie ruszyć do walki) maszerowały w pośpiechu na północ, wódz brygady, tana-tlatone huei Oepetl Cuitla, składał walczącym w Kalidorei ofertę honorowej kapitulacji. Gdy wojska rezerwowe z południowych huanów dotarły na północ, Brygada Wilka minęła Kalidoreę, przekraczając granice bezpiecznego Aenthil.
Tuż przed tym, jak wojska Qa stanęły pod Akwirgranem, zgromadzone laryjskie huany stanęły na granicy Qasyran na wysokości delty Yro. Na czele karnej ekspedycji stanęła osobiście księżna Savra. Obwiniając się o zaniedbania, które doprowadziły do klęski w Kalidorei, bezprecedensowej rzezi cywili w południowych huanach, a także doprowadziły do wielkiego zagrożenia Ikni ze strony powracającego upadłego boga – Savra zdecydowała o zakończeniu życia i odkupieniu win przez swoją śmierć. Zgodnie z wiekową tradycją rzuciła się samotnie na szeregi wroga, ponosząc śmierć. Ostatecznie uderzenie Laro dotarło aż do granic Leth Caer, ratując je przed upadkiem. Wyprawa znacząco poprawiła także sytuację negocjacyjną Larionu podczas obrad nad traktatem pokojowym.
Zgodnie z wolą księżnej Savry kolejnym t'antsanem został mianowany Altaris, syn Faltorna z rodu Andhakara. W momencie wyboru osoba Altarisa była już obciążona przekleństwem Swarta, dodatkowo stał się on kapłanem nowej, pojawiającej się na świecie bogini – Śpiącej w Otchłani. Nikt nie wiedział, jak ten fakt wpłynie na dalsze losy górskich elfów. Ostatecznie w Traktacie Vistanijskim Laro wymusiły na Qa liczne ustępstwa, w tym strefę zdemilitaryzowaną wzdłuż granicy oraz zapowiedź aktu „przeprosin” gdy wybrany zostanie nowy imperator.
Kraj ten napotkał taki szereg nieszczęść, że wielu mówiło o klątwie czy innej nadprzyrodzonej przyczynie. Klęska w Kalidorei (Kalidore Ahu), w której poległa niemal cała armia laryjska, potem masakra cywilów, jakiej dopuścili się Qa w południowych huanach. Wreszcie śmierć t'antsan Savry w wyprawie odwetowej.
Po zniszczeniu Ikni zbrojne bunty przetoczyły się przez cały kraj, do góry do dołu. W większości przypadków stali za nimi kapłani Ikni, ale byłoby dużym uproszczeniem uznać, że to ich dzieło. Z punktu widzenia zwykłego mieszkańca Larionu sytuacja wyglądała tak:
*Najpierw dwór książęcy, w sposób źle oceniany przez Ikni, podejmował jakieś działania przeciwko jej kapłanom
Decyzją nowego władcy wkrótce po zamilknięciu Ikni ogłoszono do publiczne wiadomości każdego Laryjczyka wszystkie tajemnice wojny z Szakalem, treść Zwoju Rozłamu, oraz to, co stało się w czasie rytuału. Informacje te wyjaśniały wiele niezrozumiałych dotychczas wydarzeń, ale nie wszyscy w nie wierzyli, nie usuwało to zresztą fatalnego poczucia chaosu i opuszczenia, jakie stało się powszechne w tamtym czasie.
W dziesięć lat po utracie Pierwszego Ikni (Tuatahi-Ikni, jak zostało nazwane, w odróżnieniu od istniejącej nowej wspólnoty dusz - Kohiki-Ikni) w Laromation odbyła się wielka uroczystość. W istocie była to forma pogrzebu, wielkiej pożegnalnej ceremonii. Każda z dusz Tuatahi-Ikni była przecież znana z imienia, przodkowie i ukochani zmarli z każdego huanu i każdego rodu.
Rany, nawet najgłębsze, miały szansę się zagoić, Laryjczycy zajęli się więc swoim górskim światem, odcinając się od problemów ludzi.
Gdy laryjski ognisty pocisk, wystrzelony z Telfamby, obrócił w popiół materialne ciało Swarta-Szakala, tantsan Larionu nakazał, by uderzyć w gongi we wszystkich marae-ahu, a na wszystkich ahi’mataara zapłonęły ognie, przekazując wzdłuż górskich szczytów najważniejszą wieść - nieprzyjaciel Larionu, zabójca wielu dobrych wojowników, kłamca i zdrajca, zdechł w prochu Ei, jak na to zasłużył. Co ta chwila znaczyła dla samego T’ant’sana Altarisa, któremu Szakal odebrał wszystkich najbliższych - to wiedział tylko on sam.
Dla samego Larionu jednak krytyczny rok 950 nie przyniósł wielkich zmian. Jedynie sama Telfamba odczuła skutki geomantycznego tsunami, tam zniszczenia były spore. Górska kraina nie miała jednak rdzeni minerałowych ani eaformatorów. Odległe wydarzenia przypieczętowały zatem czas pokoju i leczenia ran, czas odzyskanych i odbudowanych więzi.
==Milczenie górskich elfów==
Do roku 957 granice Larionu pozostawały niezmiennie zamknięte a jedyny ruch, na który istniało zezwolenie to obecność mediatorów z ramienia Kompanii Nowej Magii chociaż i Ci zaczęli pojawiać się rzadziej przez wzgląd na zawieszenie rozmów pomiędzy elfami a quasyrańczykami. Ci drudzy powoływali się na uszanowanie czasu żałoby po bohaterze jakim była dla nich postać Czarnego Wilka. Na ten moment górskie elfy zachowywały stoicką wręcz cierpliwość co najprawdopodobniej jest wynikiem tego jak długo żyją jako lud. Mimo wszystko jednak Laro nie zmieniło swojego stanowiska - gdy rozmowy zostaną przywrócone będą domagać się swoich żądań.
Kryzys geomantyczny nie odbił się w żaden sposób na górskich elfach. A przynajmniej nic na to nie wskazywało, nawet jeśli coś się zmieniło w Larionie to zamknięta granica stanowczo blokuje przepływ takich informacji.