Laro/Historia

Skrót
Historia
Etnos
Profesje



⠀⠀⠀⠀

Sytuacja Obecna

Do roku 957 granice Larionu pozostawały niezmiennie zamknięte a jedyny ruch, na który istniało zezwolenie to obecność mediatorów z ramienia Kompanii Nowej Magii chociaż i Ci zaczęli pojawiać się rzadziej przez wzgląd na zawieszenie rozmów pomiędzy elfami a quasyrańczykami. Ci drudzy powoływali się na uszanowanie czasu żałoby po bohaterze jakim była dla nich postać Czarnego Wilka. Na ten moment górskie elfy zachowywały stoicką wręcz cierpliwość co najprawdopodobniej jest wynikiem tego jak długo żyją jako lud. Mimo wszystko jednak Laro nie zmieniło swojego stanowiska - gdy rozmowy zostaną przywrócone będą domagać się swoich żądań.

upright=

Kryzys geomantyczny nie odbił się w żaden sposób na górskich elfach. A przynajmniej nic na to nie wskazywało, nawet jeśli coś się zmieniło w Larionie to zamknięta granica stanowczo blokuje przepływ takich informacji.

Zapis historii

Początki

Historia elfów Laro naznaczana była kolejnymi wielkimi podziałami. Wybrali oni sobie za siedzibę wysokie i trudno dostępne pasmo górskie, miejsce trudne, ale jednocześnie naturalnie obronne.

Dla wszystkich elfich ludów naszego rejonu Saiwa Randa, Era Ciepła, trwająca od 131 loa (2489 lat gwiezdnych). Poprzednia, Helce Randa, Era Lodu, zakończyła się kataklizmem, w efekcie którego obszerne tereny na dalekim zachodzie i południu zostały zatopione, a w Krainach Północy pojawili się ludzie. Saiwa to szósta era w dziejach, które liczy się od początku uzyskania świadomości przez elfy – mistycznego momentu zwanego Cuivea (Przebudzenie).

Rasa elfia ma swój początek w odległym, a właściwie mitycznym (najprawdopodobniej) miejscu. Elfy nie są w stanie, ani też nie mają takiej potrzeby, wskazać gdzie dokładnie nastąpiło Cuivea – Przebudzenie. Niektórzy spośród elfich filozofów głoszą nawet, że nie było to na tym świecie, a w wymiarze dziś należącym do istot zwanych bogami. Jednak świat elfów jest znacznie większy niż świat ludzi. Elfy mają świadomość, że na zachodzie, poza wielkim morzem, na południu poza nieprzebytymi dżunglami, a także na wschodzie poza egzotycznymi krajami ludzi, są krainy zamieszkane przez ich pobratymców. Nie próbują jednak (poza nielicznymi Talsoi) nawiązywać kontaktu, przekonani, że ów nastąpi samoczynnie we właściwym czasie.

W kronikach ludzkich pierwszy raz pojawia się wzmianka o czarnych elfach w roku 580, kiedy to t'antsan Savra-oeni Leidenei Kodanara Ahi podpisała pakt z Ofirem. Elfy z Laro raczej nie angażowały się przez wieki w sprawy ludzkiego świata, z paroma wyjątkami.


Dzieje ostatnich stuleci

Alta Tavar przez wieki stanowiła główny problem i cel wojen elfów Laro. Choć główny ciężar opanowania anomalii wzięli na siebie mieszkańcy Aenthil, Laryjczycy zbrojnie wspomagali pobratymców, broniąc granic tam, gdzie nie zdołały zatrzymać wroga Czarne Kamienie. Ludzi mieszkańcy Larionu traktowali pobłażliwie, choć początkowo wrogo i długo próbowali zniechęcić ich do osiedlania się na ziemiach północy. Po długich wojnach z Ofirczykami zrozumieli jednak, że ludzki upór nie ma sobie równych i zawarli pokój, skupiając się głownie na swoim głównym wrogu – Puszczy. Niejednokrotnie też wybuchały poważne konflikty między Laro a ludem Aenthil, napędzane przez skrajnie różną filozofię i mentalność obu plemion. Punktem zapalnym była Telfamba, forteca wybudowana na największej na świecie intersekcji, wspólne dzieło połączonych plemion, do którego teraz jedni i drudzy rościli sobie prawa. Ostatecznie Alta Tavar wyzwoliła się z więzów, jakie nałożyły jej elfy. W swoim zaślepieniu nie dostrzegli, że obca siła, jaką w niej widzieli, posiada wolę i możliwość przeobrażenia, a krzywdy, jakie wyrządza, nie były intencjonalne. Tavar narodziła się po raz drugi i zyskała potęgę, której użyła w pierwszym odruchu gniewu na swych ciemiężycielach. Aenthil otrzymało potężny cios, miasto spłonęło, a elfy poszły na wygnianie. Laryjczycy nie mogąc zrobić wiele więcej, wydarli Tavar fortecę w Telfambie, ale gest ten wzbudził tylko wściekłość Aenthil. Pomiędzy nimi, a mieszkańcami Larionu zapanowała poważna nienawiść. Był to rok 868, nieco ponad jedno loa później Laro i Aenthil wsparli przeciwne strony w Wielkiej Wojnie między Styrią, a Wergundią, co pogłębiło tylko ów konflikt. Gdy w roku ludzkim 900 na Zapołudniu odradzało się państwo Qa, Laro pamiętni historii sprzed wieków wycofali się w swoje góry, widząc w starciu nowego Qasyran i reinkarnacji Styrii nowe wcielenie dawnej wojny, która nie była ich wojną. W roku 903 na północ ruszył najazd rosnącego w siłę Qasyran, huany Laro przyglądały się mu, utrzymując absolutną, bezwzględną neutralność.


Czas Wojen o Północ

Lud elfów Laro od niezliczonych tysiącleci podzielony jest na plemiona zwane Huanami, dalej dzielącymi się na rody. W społeczeństwie elfów z gór honor i renoma są wszystkim, podobnie jak jedność stworzona przez wspólnotę duchową zwaną Ikni. Ci którzy okryją się hańbą zostają wygnani z Laro, wygnani z Ikni, a ich szanse na powrót są niewielkie.

Jest to zatem kara, którą stosuje się tylko w przypadku najcięższych przewin. Taki los spotkał ród Andhakary, który został wygnany w związku z oskarżeniem przywódcy rodu, Faltorna, o morderstwo młodszego brata t’antsan Savry, władczyni całego ludu Laro. W trakcie procesu Faltorn nie wypowiedział ani słowa, ni do Savry, ni do swych synów którzy próbowali gro bronić. Tym samym Faltorn został uznany za winnego i wygnany wraz ze swym rodem z Laro i z Ikni. Lecz zanim odeszli członkowie rodu Faltorna oraz jego sojusznicy podnieśli zbrojny but sprzeciwiając się wyrokowi, lecz tym samym pieczętując swoje wygnanie.

Andhakara odchodząc pociągnęła za sobą wielu innych Laro tworząc alternatywną społeczność wygnańców, przewodzoną przez Altarisa po tajemniczym zniknięciu Faltorna. Od tamtego czasu stronnictwo pozostawało znacznie bliżej z państwami ludzi i aktywnie brała udział w wojnie przeciw Qa. W owym konflikcie Andhakara odegrała fundamentalną rolę w kontrowersyjnym dziś planie by wciągnąć Laro w wojnę manipulując Qa by porwali krewniaczkę Savry, tym samym zmuszając ją do wypowiedzenia wojny o honor. Jednak znacznie ważniejsze dla całego świata mogą okazać dzieję Andhakary wciąż okryte cieniem tajemnicy, oraz intryga która zaowocowała ich wygnaniem. Losem całego rodu Andhakary od stuleci próbuje manipulować starożytna siła, wciąż knująca przeciw śmiertelnikom, a nawet bogom. Faltorn odrzucił ofertę owej potęgi, za co został ukarany i wrobiony w zabójstwo oraz wygnanie. Niestety lata później jego poświęcenie okazało się daremne, gdy jego syn, Altaris, zawarł pakt z ową potęgą by uchronić swe życie, czy też raczej nie-życie.

Jednak jaki syn taki ojciec i kiedy Altaris zrozumiał swój błąd postawił się owej sile i zaczął szukać sposobów na walkę z nią, jednocześnie znajdując dowody, które oczyściły jego ojca z zarzutów. Wiedzę owoą otrzymał z rąk Tirue, która wstąpiła do Zakonu Złamanego Kręgu, starożytnej organizacji poświęconej ochronie wiedzy na temat początków Ikni, Laro i Podziemnych Elfów, gdyż przed Ikni owe rasy były jednością. Jednak wkrótce po zdobyciu owej wiedzy syn zniknął podobnie jak ojciec przed nim.

Po latach Andhakara powróciła do Laro, oczyszczona z zarzutów, Savra zaś przekazała władzę w przeddzień swojej śmierci, przyznając się jednocześnie do błędu, jaki popełniła, oceniając Faltorna, przywódcę Andhakary. Wieść głosi, że Altaris wciąż chodzi po świecie i zamierza wrócić do swego rodu, namaszczony przez Savrę na swego następcę. Księga Andhakary pozostaje otwarta, choć pierwsze jej strony są zapisane krwią, to jest to tusz z którego Laro od wieków piszą historię swej chwały, zaś dzieci Andhakary to jedni z najbardziej nieugiętych elfów na świecie.


Prowokacja w Silberburgu

W roku ludzkim 935, zgodnie z przepowiednią, miała zostać rozpoczęta walka przeciwko Zapołudniu, to jedyna skuteczna szansa pokonania przeciwnika. Larion pozostawało neutralne zgodnie ze z dawna przyjętą doktryną nie mieszania się w cudze wojny. Jedynymi Laryjczykami, zaangażowanymi w walkę przeciwko Qa, byli synowie Faltorna, przywódcy wygnanego rodu Andhakara. Zdeterminowani do zrekrutowania Laro dla sił Północy odważyli się na prowokację, zabijając laryjską dyplomatkę i pozorując zabójstwo z rąk Qa. Czyn ten, o tyle skuteczny, co tajny, spowodował reakcję księżnej Savry, która ufortyfikowała granice i twierdzę Telfamby. Laro wypowiedziało wojnę Qa, jednak armia wciąż nie ruszyła się poza granice księstwa.

W 936 r. magiczny atak w postaci zbombardowania styryjskiego miasta Perbatasan, przechylił na stronę Północy szalę zwycięstwa w wielomiesięcznej bitwie pod Erwick.

Zagrożenie dla Ikni

W roku ludzkim 938 miały miejsce wydarzenia, które wstrząsnęły świadomością Laro, choć nie wszystkie zostały w pełni ujawnione. Zapalnikiem wydarzeń był napad goblińskiego komando na stolicę podziemnych elfów, rthis'avę skąd ukradziony został Zwój Złamanego Kręgu – artefakt, przechowujący wiedzę o przyczynach rozłamu między elfami podziemnymi i Laro. Ostatecznie Zwój został odzyskany w bezprecedensowej wspólnej akcji elfów Laro i Tlais Burzuma, a wkrótce potem także odczytany. Do wiedzy władców obydwu ludów dotarła informacja o korzeniach Ikni – wspólnoty umysłów i dusz, do której powstania doprowadził jeden z dawnych bogów, pan ciemności, zwany Swartem. Zwój zawierał także Ostatnie Słowo – dopełnienie dzieła, które pozwoliłoby Swartowi w pełni przejąć władzę nad świadomością Laro. To powstanie Ikni i niezgoda na jego podporządkowanie Swartowi stała się przyczyną odejścia części elfów w podziemia i trwającego całe pokolenia Rozłamu.

Kult Swarta w Laro

Kult Swarta – istniał otwarcie do czasu, kiedy bogowie zostali zniszczeni, czyli do 915 roku. Dla elfów to niespecjalnie dawno, zatem większość kapłanów Swarta żyje. W większości przeszli oni do kultu Ikni.

Po wydarzeniach pod ziemią i dekonspiracji głównego kapłan Ikni, Roimaty, Savra podjęła poważne kroki, żeby określić, kto z kultu Ikni jest sprzedany Szakalowi. Odpowiedź nie była optymistyczna, to była przytłaczająca większość. Nieliczni nie wiedzieli, komu służą, ale też to robili, to był cały system rytuałów, starych, wbudowanych w obrzędowość od samego początku, więc nie budziły w nikim żadnych wątpliwości. Wola Swarta była pompowana w zbiorową świadomość, wpływając na decyzje i wolę ludzi. Każdy krok przeciwko kapłanom Ikni był niezmiernie trudny dla Laryjczyków, bo wiązał się z psychicznym poczuciem robienia czegoś niewłaściwego. W tym przypadku Andhakara, jako odłączona od tej świadomości, miała istotną przewagę, ale ludzie Savry nie mieli. To całkowicie sparaliżowało system decyzji w czasie trwającej wojny. Informacje przychodzące z pola walki, były mylące, rozkazy były przeinaczane i wykonywane źle. Fatalna decyzja o obronie fortec, która pochłonęła życie całej armii, tu właśnie miała swoje źródło. Fałszywe przekonanie, że nie wolno ustąpić ani zachować logiki taktyki wojennej, bo jest to sprzeczne z honorem, przyniosło straszne skutki, a z każdą duszą Ikni stawało się silniejsze.

To jednak w najmniejszym stopniu nie było czytelne dla samych Laryjczyków. Savrze udało się mniej więcej odnaleźć tych kapłanów Ikni, którzy nie wiedzieli o wielkim dziele Swarta. To były jednostki. Roimata był nieuchwytny, skrył się gdzieś w górach, z całą pewnością żyje. Zniszczenie całego kultu w obliczu wojny nie wchodziło w grę.


Obrona Kalidorei

Księstwo Larionu przystąpiło do wojny z powodu urażonego honoru, nie zaś z koneiczności, pomimo starań ekstremistycznej Anndhakary zaangażowanie to było stanowczo mniejsze od możliwego. Licząca 150 tys. Ludzi Brygada Wilka (Cuitlachtli) maszerowała na północ wzdłuż granicy styryjskiej na Yro, prosto na rejon umocniony w Kalidorei. Tymczasem Laro zaabsorbowani byli historycznymi wydarzeniami w podziemiach, pierwszym od pokoleń rozejmem z elfami podziemnymi oraz politycznym trzęsieniem ziemi, jakie spowodowało przywrócenie do praw rodu Andhakara. Kalidorea została obsadzona przez zaledwie 40 tys. wojowników, zwołanie wojsk rezerwowych w huanach ogłoszono zbyt poźno. Splot okoliczności pchnął sytuację w najgorszym z możliwych kierunków. Gdy zwołane wreszcie wojska rezerwowe (a Laro ma gigantyczne możliwości rezerwowe, około 50% ludności jest w stanie ruszyć do walki) maszerowały w pośpiechu na północ, wódz brygady, tana-tlatone huei Oepetl Cuitla, składał walczącym w Kalidorei ofertę honorowej kapitulacji. Gdy wojska rezerwowe z południowych huanów dotarły na północ, Brygada Wilka minęła Kalidoreę, przekraczając granice bezpiecznego Aenthil.

Kiedy wojownicy Laro z wojsk rezerwowych wkroczyli do zniszczonych fortów, zastali wykonane zgodnie z rytuałem mogiły 40 tys. obrońców Kalidorei, a na nich tablicę „Szanujemy wasz wybor”.

Gdy meldunek o tym trafił do rąk księżnej, granice niemal opustoszałych południowych huanów przekraczała właśnie interwencyjna armia Qa, zostawiając za sobą spaloną ziemię i trupy cywilów. Qa złożyli Laro ofertę odpuszczenia wojny, w której nic ich nie trzyma, zwracając uwagę, że nigdy nie wykonali wrogich kroków przeciwko państwu Larionu. Otrzymawszy odmowę, Qasyran oficjalnie uznał Laro za wroga i wykorzystał okazję maksymalnego osłabienia sąsiada. Tym samym Laro zostało zmuszone do wycofania swoich armii z Północy.


Wyprawa odwetowa i śmierć Savry

Tuż przed tym, jak wojska Qa stanęły pod Akwirgranem, zgromadzone laryjskie huany stanęły na granicy Qasyran na wysokości delty Yro. Na czele karnej ekspedycji stanęła osobiście księżna Savra. Obwiniając się o zaniedbania, które doprowadziły do klęski w Kalidorei, bezprecedensowej rzezi cywili w południowych huanach, a także doprowadziły do wielkiego zagrożenia Ikni ze strony powracającego upadłego boga – Savra zdecydowała o zakończeniu życia i odkupieniu win przez swoją śmierć. Zgodnie z wiekową tradycją rzuciła się samotnie na szeregi wroga, ponosząc śmierć. Ostatecznie uderzenie Laro dotarło aż do granic Leth Caer, ratując je przed upadkiem. Wyprawa znacząco poprawiła także sytuację negocjacyjną Larionu podczas obrad nad traktatem pokojowym.

Nowy T’antsan

Zgodnie z wolą księżnej Savry kolejnym t'antsanem został mianowany Altaris, syn Faltorna z rodu Andhakara. W momencie wyboru osoba Altarisa była już obciążona przekleństwem Swarta, dodatkowo stał się on kapłanem nowej, pojawiającej się na świecie bogini – Śpiącej w Otchłani. Nikt nie wiedział, jak ten fakt wpłynie na dalsze losy górskich elfów. Ostatecznie w Traktacie Vistanijskim Laro wymusiły na Qa liczne ustępstwa, w tym strefę zdemilitaryzowaną wzdłuż granicy oraz zapowiedź aktu „przeprosin” gdy wybrany zostanie nowy imperator.

Klęska za klęską

Kraj ten napotkał taki szereg nieszczęść, że wielu mówiło o klątwie czy innej nadprzyrodzonej przyczynie. Klęska w Kalidorei (Kalidore Ahu), w której poległa niemal cała armia laryjska, potem masakra cywilów, jakiej dopuścili się Qa w południowych huanach. Wreszcie śmierć t'antsan Savry w wyprawie odwetowej.

Aż w końcu nadeszła największa z klęsk, czyli koniec Ikni. W trakcie rytuału w Bibractborgu dokonało się wydarzenie bodaj najważniejsze w ostatnich stuleciach istnienia Larionu – wszystkie dusze, zgromadzone w Ikni, podlegającym wpływowi Swarta Szakala, zostały "uwolnione", odeszły na zawsze od świata żywych. Tym samym Ikni zamilkło. Konkretniej zamilkli przodkowie, samo Ikni zostało oczyszczone, ale całe pokolenia, które dotychczas wspierały żywych w trudnościach, zniknęły.


Czas buntowników

Po zniszczeniu Ikni zbrojne bunty przetoczyły się przez cały kraj, do góry do dołu. W większości przypadków stali za nimi kapłani Ikni, ale byłoby dużym uproszczeniem uznać, że to ich dzieło. Z punktu widzenia zwykłego mieszkańca Larionu sytuacja wyglądała tak:

  • Najpierw dwór książęcy, w sposób źle oceniany przez Ikni, podejmował jakieś działania przeciwko jej kapłanom

potem ten sam dwór fatalnie prowadził wojnę, która w ogóle nie była nikomu potrzebna do szczęścia, bo to przecież nie była sprawa Larionu

  • Potem na skutek jednej fatalnej decyzji (ściągnięcia wojowników z południowych Huanów na północ, gdzie i tak nie zdążyli) przeciwnik bez honoru wymordował bezbronnych cywilów. Już na tym etapie na południu podniosło się wiele głosów buntu
  • Potem nastąpiła zmiana na tronie książęcym – zasiadł tam ktoś, kto wcześniej był uznawany za buntownika, był poza Ikni, był synem kogoś objętego anatemą, i choć ogłoszono jego rehabilitację, to w całej tej sytuacji wszystko było podejrzane
  • Tuż po tym, jak nastał nowy władca, okazało się, że nie tylko dopuścił do zniszczenia Ikni, ale sam wziął w tym udział. Wcześniej podpisał pokój z mordercami bez honoru, w którym było napisane, ze ich władca przybędzie i uklęknie na grobach ofiar, a to się nie stało.

To były argumenty buntowników.

Odrzucali pokój z Qa, odrzucali władzę t'antsana, ideę udziału Larionu w dziele przeciwko Szakalowi i we wspólnocie krajów Północy. Wpływ kapłanów Ikni był wielki, choć ich moc po zniszczeniu tejże praktycznie spadła do zera, to zostało ich słowo i autorytet, zwykły, ludzki, nie magiczny. Wielu z przywódców buntowników to także samozwańczy watażkowie (rangatira), w wielu przypadkach owładnięci obsesją zemsty za jakichś zabitych bliskich. Można przyjąć pięć wielkich ognisk buntu:

  • W huanie Ahi – ambitny i dość brutalny wódz z rodu Savry, Koane Meri-Te Motten Ahi
  • W huanie Rino – Taitsuke Itagaki Rune'kea, dowódca z czasu wojny, który nie trafił do Kalidorei, oddelegowany do ochrony Telfamby. Jego emocjonalna motywacją prawdopodobnie było poczucie dyshonoru, że nie zginął z towarzyszami w obronie twierdz, ale on najmocniej podnosił kwestię błędów dowodzenia w czasie wojny.
  • Na południu walczyło trzech rangatira - Saigo Taharua Waitiri, Hirobumi Te Mauru Takawai i Ito Arikinui Tngawa Waitiri (kobieta). Tu motywacją we wszystkich przypadkach była wrogość wobec Qa, żądanie wojny z nimi. Saigo Taharua ogłaszał, że nie buntuje się przeciwko władzy, ale żąda honorowego postępowania (czyli wojny z Qa). Ito Arikinui podobnie, oboje mocno podnosili sprawę powrotu do Laro ich dawnych ziem, w tym styryjskiej Kavelii, którą Laro utraciło jeszcze za czasów Alta Tavar. Ich działania bardzo mocno wikłały Laro w nowy wielki konflikt przeciwko dwóm sąsiadom naraz. Hirobumi Te niemal wprost głosił bunt przeciw bogom, prawdopodobnie tam wpływ ludzi Swarta był najsilniejszy. Co nie znaczy, że gdzie indziej go nie było.


Reakcja t’antsana

Decyzją nowego władcy wkrótce po zamilknięciu Ikni ogłoszono do publiczne wiadomości każdego Laryjczyka wszystkie tajemnice wojny z Szakalem, treść Zwoju Rozłamu, oraz to, co stało się w czasie rytuału. Informacje te wyjaśniały wiele niezrozumiałych dotychczas wydarzeń, ale nie wszyscy w nie wierzyli, nie usuwało to zresztą fatalnego poczucia chaosu i opuszczenia, jakie stało się powszechne w tamtym czasie.

Członkowie Andhakary, nauczeni tego, jak radzić sobie bez istnienia wspólnoty dusz, z rozkazu t'antsana pomagali i wspierali rodaków na tyle, na ile było to możliwe. W Kalidorei powstały monumenty, upamiętniające tragiczne wydarzenia wojny, niewinne ofiary i walczących bohaterów. Wszystkie decyzje pozwoliły utrzymać Larion jako całość państwa, a bunty nie osiągnęły rozmiarów wojny domowej. Jest to jednak bliskie – walka z własnymi pobratymcami nigdy nie jest łatwa.

Wojownicy regularnej armii Larionu mieli swoje rody i krewnych, nierzadko w szeregach buntowników. Ze względu na długo utrzymywaną tajemnicę wielu nie umiało zrozumieć sensu rozkazów. Ogłoszone sensacje były dla tradycyjnego społeczeństwa wstrząsem, w którym trudno się odnaleźć, a najprostszym odruchem sprzeciwu było żądanie, aby wróciło stare. Nie zawsze przybierało to formę zbrojnego buntu, ale na pewno nie przysparzało entuzjazmu wojownikom strony książęcej. Powszechne jest poczucie utraty, dezorientacji, życia w czasach apokalipsy, najpowszechniejszym powtarzanym sloganem jest "bodaj byli byśmy tych czasów nie dożyli" czy też "lepiej było zginąć z tymi w Kalidorei/na południu".

Udana misja tantsana Altarisa na południu uspokoiła i wygasiła bunt południowych huanów. Huan’tsanem Waitiri został Saigo Taharua Waitiri, zwolennik i sprzymierzeniec Altarisa.

Nowym arcykapłanem odbudowanego Ikni mianowany został Kame Aki Hjen Hopui z huanu Taimate, który zasłynął zwycięską walką z przywódcą buntu, Roimatą. Rozbicie sił starego arcykapłana Ikni dokonano niezwykle ważnego odkrycia - setki zwojów, więżących dusze pojmanych wiele pokoleń wcześniej Laryjczyków. Po tym, jak odkryto powiązania buntowników z ośrodkiem na Felnorze, t’antsan podjął misję do Kelahiran w Styrii i dalej na Felnor, w poszukiwaniu kolejnych dusz, które mogły stanowić zalążek, grunt dla nowego Ikni.

Akcja na Felnorze, w której zabito arcyksięcia Sekhemseta, stała się początkiem dyplomatycznego zgrzytu - tantsan został pojmany, a Felnor zażądał rekompensaty za śmierć jednego ze swoich władców. Ostatecznie po objęciu tronu przez nowego władcę i interwencji Styrii oraz Zakonu Kreacji sytuacja została rozbrojona. Ostatecznie nowe Ikni wzbogaciło się o dusze starożytnych Laryjczyków, które powoli odzyskiwały kontrolę nad świadomością i wspomnieniami. Był to jednocześnie dar i obciążenie - dar wiedzy, ale i obciążenie cierpieniem.

Larion zaangażował się także w próbę mediacji na północy, t'antsan wystąpił z propozycją uczynienia Visnohory neutralną, pod laryjską protekcją, ale ten pomysł nie spotkał się z aprobatą Qasyranu. Tym niemniej nie ustawano w staraniach, aby nie dopuścić do kolejnej wojny.

Po okresie zaangażowania w wydarzenia światowe Larion wycofał się z areny międzynarodowej, skupiając się przede wszystkim na naprawie sytuacji wewnętrznej. Wiele osób zarzucało t’antsanowi, że nieustannie angażuje się w sprawy poza granicami, ryzykuje własnym życiem bardziej niż powinien, odbierając swym ludziom możliwość wykazania się (choć ten ostatni argument wydaje się dziwny, wiązał się ze specyficzną laryjską mentalnością). Granice kraju pozostawały zamknięte.

Larion konsekwentnie odmówił wpuszczenia zarówno powstańców Theonasa w Ofirze, jak i uciekinierów z terenu Qasyran (w tym wypadku krążyły liczne plotki, że było to tylko stanowisko oficjalne), pomimo tego, że z tym ostatnim Larion miał zamrożone relacje. Co roku stolica wysyłała do Qasyran wezwanie do zrealizowania postanowień traktatu pokojowego. Po powstaniu Kongresu Wolnych Narodów Larion zażądał rozliczenia Qa z podpisanych traktatów. W związku z powyższym, Kompania Nowej Magii podjęła się roli mediatora, otwierając serię spotkań bilateralnych pomiędzy reprezentantami obu krajów.


Sprawy wewnętrzne czyli leczenie ran

W dziesięć lat po utracie Pierwszego Ikni (Tuatahi-Ikni, jak zostało nazwane, w odróżnieniu od istniejącej nowej wspólnoty dusz - Kohiki-Ikni) w Laromation odbyła się wielka uroczystość. W istocie była to forma pogrzebu, wielkiej pożegnalnej ceremonii. Każda z dusz Tuatahi-Ikni była przecież znana z imienia, przodkowie i ukochani zmarli z każdego huanu i każdego rodu.

Uroczystość, nazwana Matua-Haere, czyli Pierwszym Pożegnaniem, rozpoczęła się od celebrowanego rytuału, prowadzonego przez Kame Hopui, Pierwszego Kapłana, w świętym Ahi-Tere-Reinga, w jaskiniach Ana-Rua, skąd uroczyście przyniesiono Święty Ogień. W Wharenui, wielkim marae-ahu w Laromatonie, t’antsan Altaris zainicjował obrzędy, które zmieniły oblicza Domów Przodków w całym Larionie, odtąd bowiem płaskorzeźby i urny tych, którzy odeszli, były zdobione inaczej. Po tym orszak wyruszył na szczyt świętego Uretetei, górującego nad miastem, ku znajdującemu się tam ahi’mataara. Tam Pierwszy Kapłan rozpalił Płomień. Wzdłuż całego łańcucha górskiego, od Telfamby na Północy po Shindaka na południu, zapłonęły, jeden za drugim, strażnicze ognie na szczytach. Ku niebu uniosły się tysiące lampionów, mówiąc światu, że Laryjczycy, pierwszy raz w swoim życiu i w swojej historii, pożegnali swoich zmarłych, którzy odeszli na wieczność.

upright=

Po tym powszechnym, narodowym Pożegnaniu, sprawy w Larionie wydawały się wracać powoli na dawne tory. Choć wydawało się, że nic już nie będzie takie jak kiedyś, to w świadomości Laryjczyków nie wszystkie zmiany były złe. Po tysiącleciach odzyskali braci, z którymi rozdzieliła ich Wojna Rozłamu. Coraz liczniej elfy podziemne pojawiały się w górach, coraz liczniej Laro podróżowali do Irtis’avy i w korytarze Nallari.

W 946 r. w podziemnych salach wielkiej Ahi-Tere-Reinga, w jaskiniach Ana-Rua, odbyło się niezwykle poruszające święto, Wielki Rytuał Pojednania (w języku laryjskim nazwane Tuakana). Wśród wielu świętych obrzędów, odprawionych wówczas, odczytano także Zwój Zakonu Złamanego Kręgu. Choć bóstwa, na których imiona zaklinano go przed wiekami, już dawno opuściły ten świat, to zawarta w Zwoju pamięć i prawda przetrwała jasno, pozwalając obydwu plemionom zrozumieć własną przeszłość.

Rany, nawet najgłębsze, miały szansę się zagoić, Laryjczycy zajęli się więc swoim górskim światem, odcinając się od problemów ludzi.

Kataklizm

Gdy laryjski ognisty pocisk, wystrzelony z Telfamby, obrócił w popiół materialne ciało Swarta-Szakala, tantsan Larionu nakazał, by uderzyć w gongi we wszystkich marae-ahu, a na wszystkich ahi’mataara zapłonęły ognie, przekazując wzdłuż górskich szczytów najważniejszą wieść - nieprzyjaciel Larionu, zabójca wielu dobrych wojowników, kłamca i zdrajca, zdechł w prochu Ei, jak na to zasłużył. Co ta chwila znaczyła dla samego T’ant’sana Altarisa, któremu Szakal odebrał wszystkich najbliższych - to wiedział tylko on sam.

Dla samego Larionu jednak krytyczny rok 950 nie przyniósł wielkich zmian. Jedynie sama Telfamba odczuła skutki geomantycznego tsunami, tam zniszczenia były spore. Górska kraina nie miała jednak rdzeni minerałowych ani eaformatorów. Odległe wydarzenia przypieczętowały zatem czas pokoju i leczenia ran, czas odzyskanych i odbudowanych więzi.