Gobliny/Historia

Skrót
Historia
Etnos
Profesje


upright=

Sytuacja Obecna

Ostatnie lata gobliny przeszły przez czas przemian z charakterystyczną dla siebie elastycznością. Kataklizm geomantyczny nie dotknął ich bezpośrednio, uniknęły strat, które dotknęły powierzchniowe rasy. W tej sytuacji bardzo szybko odkryły jak mogą wykorzystać aktualny stan świata. Na katastrofach łatwo można zbić fortune, więc postanowiły sprzedawać poszkodowanym nacjom powierzchni alchemię, technologię i inżynierię jako towar strategiczny. Kluczową zmianą było uzyskanie dostępu do Tradailsham. Gobliny nie zmarnowały tej okazji. Choć formalnie obecne tam jako neutralni kupcy i mechanicy, szybko zaczęły wprowadzać swoje rozwiązania technologiczne do infrastruktury faktorii. Poprzez drobne usprawnienia, usługi naprawcze i "przypadkowe" awarie, uzyskały częściowy wpływ na funkcjonowanie punktów handlowych. Niektóre goblińskie klany stworzyły własne sieci kontaktów i podsłuchów, traktując Tradailsham jako doskonałe źródło informacji o ruchach wrogów. Zamiast przejmować tunele, gobliny zaczęły wzmacniać swoje ukryte przejścia i boczne trakty, niezależne od głównych szlaków, tworząc zaplecze do niezależnego handlu. W obliczu potęgi sojuszu elfów i krasnoludów, plemiona goblińskie choć wciąż podzielone zaczęły współdziałać poprzez mobilną radę spotykającą się co sezon. Jednocześnie alchemicy i inżynierowie intensywnie pracowali nad alternatywami dla rdzeni minerałowych, eksperymentując z napędami chemicznymi, energią cieplną i nową formą „żywej magii”. Gobliny przez te lata nie szukały frontowego starcia a działały z ukrycia, przekształcając pozornie drobne ustępstwa w realny wpływ. W nowym porządku podziemi nie są może potęgą militarną, ale próbują zostać tymi, którzy pociągają za sznurki z drugiego rzędu i bardzo im to odpowiada.

Zapis historii

Trzy plemiona

Po licznych wojnach, większych i mniejszych, spośród setek mniejszych plemion wyłoniły się trzy, które podstawowym wyznacznikiem plemiennej potęgi – liczebnością – pokonały inne, stopniowo je wchłaniając. Wraz ze stopniowym zanikiem potrzeb wojennych oraz nagłym wzrostem żywotności goblińska gospodarka w swojej pierwotnej formie zaczęła szwankować. Choć wydawało się, że od teraz wielkie plemiona wyjdą na prostą, nastąpiły czasy wielkiego głodu. To zmusiło trzy wiodące plemiona do współpracy. Przedstawiciele plemion Kémia, Harc i Merno’ok uradzili, że jedynym ratunkiem dla ich rasy jest powrót do wojen, lecz tym razem przeciw wspólnemu wrogowi. Nie dość, że ureguluje to demografię, to jeszcze dostarczy pożywienia. Do tej pory zdarzały się pojedyncze utarczki z krasnoludami i podziemnymi elfami, lecz były one jednorazowe i o wyłącznie obszarowym podłożu.

Nikt nie spodziewał się ataku goblińskiej hordy tak chaotycznej, jak licznej, na wysunięte posterunki. Po krótkiej, acz skutecznej kampanii, stworzywszy sobie dwóch potężnych wrogów, goblinom nie pozostało nic innego jak zmienić kształt swojej społeczności. Od tego czasu można mówić o tzw. wieku srebrnym zielonoskórej rasy. Władza nadal skupiała się w pojedynczych osobach wodzów i szamanów trzech głównych plemion, lecz ostateczne decyzje względem spraw zewnętrznych podejmowane były wspólnie, co najczęściej kończyło się bitką.

W tym okresie jednym z ważniejszych kamieni milowych było nawiązanie bliskiego sojuszu z orkami. Widząc wspólne interesy i skuteczność bojową roślejszych kuzynów, gobliny nawiązały porozumienie. Orkowie początkowo starali się wziąć zielonoskórych pod but, lecz szybko zostali uświadomieni o nieprzyjemnych konsekwencjach takiego postępowania. Od tego czasu między rasą orków i goblinów panuje harmonia i ścisła kooperacja, kwitnąca w czasach wojny.

Z czasem kontakty między goblinami, krasnoludami i podziemnymi elfami ulegały cyklicznym zmianom, zależnie od aktualnej sytuacji.

Dzięki współpracy trzech plemion, goblińska nauka ruszyła do przodu z niespotykanym tempem. Połączywszy swoje dziedziny, gobliny były w stanie utworzyć słabe ekonomicznie, nieumiejętnie zarządzane, wyjątkowo niestabilne wojenne państewko.

Współpraca zaowocowała wejściem goblinów w złoty (lub przynajmniej pirytowy) wiek. Wynaleziono maszyny tkackie, efektywne źródła światła, sposoby szybkiego transportu informacji. Wraz z rozwojem nauki, całe społeczeństwo goblinów odnosiło niesamowite sukcesy. Państwo podzieliło się na dzielnice, każda z własnym sejmikiem, w których walka na słowa do tej pory stanowi równie dobrą metodę dyplomacji, co bijatyka. Na czele państwa stoi zawsze trzech goblinów, każdy reprezentujący jedno z trzech założycielskich plemion. Znaczącym czynnikiem w tym gwałtownym etapie rozwoju były skutki sukursji. Spadek cen złota spowodował wywędrowanie wielu krasnoludów z Podziemi w poszukiwaniu zarobku jako najemnicy. Gobliny natychmiast wykorzystały to zawahanie proporcji sił i rozprzestrzeniły się od Sankary na południu aż do Askaronu na północy, dając się we znaki kopalniom wergundzkim, liryzyjskim i ofirskim. Zmiana pod ziemią miała też wpływ na powierzchnię, na której najbliższy goblinom sojusznik – orkowie, znacznie się uaktywnili, zagrażając tak szlakom handlowym, jak i mieszkańcom zagrożonych okolic północnej Wergundii, wschodniego Tryntu oraz całej Terali, przy wsparciu ludzkich plemion barbarzyńskich.


Zapołudnie

Kolejnym znaczącym wejściem goblinów w światową politykę był ich wielki sojusz z odradzającą się potęgą Zapołudnia. Zapoczątkowany za pośrednictwem plemion orków, które stanęły po stronie Neyestecae, zaważył na wyniku światowego starcia. Armie goblinów, wsparte magią i technologią Qasyran, zepchnęły do obrony tak Irthis'Avę podziemnych elfów, jak i krasnoludzkie Kesham, skutecznie zmuszając obydwie te nacje do zawarcia pokoju lub przynajmniej neutralności wobec imperium.

Na powierzchni był wtedy rok 913. Sojusz z Zapołudniem przyniósł też goblinom wielkie i niezapomniane zwycięstwo nad ludami powierzchni. Gdy Qa atakują wergundzki Akwirgran , gobliny wyprowadzają niespotykany w ich historii atak na Karmazynowe Kły, kompleks jaskiń w czerwonych skałach, ciągnący się pod centrum Wergundii.

Po ataku, okupionym, niezliczoną liczbą zabitych, podziemna forteca zostaje zdobyta i zajęta przez gobliny. Weterani tamtej bitwy do końca swoich dni będą honorowani i czczeni jako bohaterowie Trzech Plemion. Kolejne wiekopomne wydarzenie miało miejsce u progu 938 r., gdy komando goblinów uderzyło w elfy podziemne w samym sercu ich państwa, w Irthis'ava, wydzierając strzeżony przez pokolenia artefakt.

Doskonała passa goblinów popsuła się nieco, gdy po wybuchu powstania w 935 r. ich zapołudniowi sojusznicy stracili kontrolę nad Północą. Sytuacja w Podziemiu przez pierwsze lata wojny była wciąż stabilna, Kesham co prawda zaangażowało się w wojnę na powierzchni, a Irthis'ava podjęła jakieś bliżej nieokreślone misje w rejonie Birki, ale kontrola sytuacji wciąż należała do Trzech Plemion.

Po incydencie z artefaktem, zwanym Zwojem, wbrew przewidywaniom nie wybuchła na pełną skalę wojna z podziemnymi elfami, ale powoli staje się to nieuniknione, jako że elfy coraz ściślej zaczynają współpracować z ludźmi z Północy i krasnoludami. Gdy kolejne armie sojuszniczego Zapołudnia walczą na rozlicznych frontach powierzchni, nadchodzi czas, gdy znów będą potrzebowali wsparcia sojusznika. Poprzednio poparcie Qa zaowocowało zwycięstwem…


Współpraca z Imperium

Wojna była opłacalna dla goblinów, przynajmniej na początku. Sojusz z Qa pomógł pozbyć się krasnoludów i Elfów Podziemnych. Teraz jednak powstanie Tradailsham, fortecy elfów i krasnoludów po środku podziemnego świata groził odseparowaniem północnych i południowych plemion. Sytuacja ta mogła oznaczać śmierć dla goblinów z północy, lecz nie była zbyt istotna dla tych z południa. Bowiem plemiona te żyjąc w ścisłym sojuszu z Qa doznały niewyobrażalnego rozwoju cywilizacyjnego i rozkwitu, a wszystko za sprawą lukratywnych wynalazków rolniczych podbijających jak burza rynki bogatych mieszkańców Imperium Qasyran.


Tradailsham

Utrata Karmazynowych Kłów oznaczała, że w tamten obszar natychmiast wejdą krasnoludzkie awangardy. Być może wśród Goblinów zabrakło woli walki lub przywódcy o odpowiedniej charyzmie. Krasnoludy nie miały w każdym razie specjalnych problemów z przejęciem terenu. Wkrótce po tym na terenie Karmazynowych Kłów pojawiły się oddziały krasnoludów i podziemnych elfów, finalizując zawarte porozumienie o Tradailsham – podziemnym mieście, mającym stać się centrum wymiany handlowej podziemia i powierzchni. Gobliny doskonale rozumiały zagrożenie, płynące z tego faktu – Karmazynowe Kły stanowiły formę węzła komunikacyjnego między północną i południową częścią Nallari, kto trzymał te jaskinie, kontrolował przepływ ludności i wojsk w całych podziemiach. Plany budowy Tradailsham obejmowały uczynienie z Kłów potężnej fortecy, co oznaczało dla Goblinów degradację i zepchnięcie na południe, dla północnych wysuniętych osad natomiast śmiertelne zagrożenie odcięcia od pobratymców.

Współpraca z Qasyran

Po tym, jak elfy podziemne i krasnoludy zawarły wiekopomne porozumienie o Tradailsham, gobliny znalazły się w bardzo złej sytuacji. Równowaga w podziemiach została zachwiana i jedyną szansą by zjednoczeni wrogowie nie unicestwili zielonych plemion, była współpraca z powierzchnią. Intensywne wysiłki skierowano więc w kierunku niezawodnego sojusznika – Qasyran. Dążenia goblinów trafiły na podatny grunt w nowo utworzonym państwie południowych plemion. Dramatycznie potrzebowali oni bardziej wydajnego rolnictwa – bez zasilania w darmową siłę roboczą z północy Qasyran groził głód. Goblińscy alchemicy i mechanicy opracowali cały szereg substancji i maszyn, które miały zwielokrotnić wydajność upraw na bagnistych ziemiach ujścia Yro. Władczyni Unii zobowiązała się do wspierania goblinów w każdym miejscu powierzchni, na który mogli mieć wpływ.

Zielone Plemiona wsparły plan militarny Północnego Qasyran udostępniając podziemne szlaki komunikacyjne, oraz opracowując techniczne rozwiązania dla armii.

Zwój Rozłamu i Wyprawa Chwały

Gobliny nader często oceniane były jako plemię cwane i sprytne, ale ustępujące męstwem i walecznością swoim podziemnym sąsiadom. Wyprawa, na którą zdecydowały się one w roku ludzkim 937, przeczy wszystkim tym stereotypom po stokroć. Oddział goblińskich wojowników dostał się bowiem w niemal samobójczej misji do samego serca Irthis'avy, stolicy elfów podziemnych, wydzierając z siedziby ich Zakonu święty Zwój o wielkim znaczeniu. Dopiero później wyszło na jaw, że inspiracją do owego dzieła była działalność ludzkiej organizacji, służącej Upadłemu Bóstwu, a gobliny zostały wykorzystane jako narzędzia. Mimo wszystko czyn ten, choć spowodował krwawy odwet i liczne konsekwencje, przyniósł nieśmiertelną chwałę wszystkim jego uczestnikom.


Zapołudnie i rozwój technologii

O ile północne plemiona goblinów od wielu lat nieustannie walczyły o przestrzeń do życia z podziemnymi elfami i krasnoludami, o tyle gobliny na Zapołudniu, połączone z Imperium Qasyran silnym sojuszem, miały idealne wręcz warunki do rozwoju cywilizacyjnego i naukowego. To tam pod koniec Wojen o Północ pojawiły się wynalazki, takie jak ulepszenie metod rolniczych, zwielokrotniające plony rolne, a także bezprecedensowe wynalazki mechaniczne, ułatwiające zbiory. Plemię Merno'ok zawarło liczne pakty z południowymi miastami Qasyran, udostępniając im ową technologię, przez co wywarło niezwykle silny wpływ na relacje polityczne wewnątrz Imperium Qasyran. Goblińskie technologie stały się w pewnym momencie języczkiem u wagi w politycznych rozgrywkach Qa.

Porozumienie z Leth Caer

Po latach funkcjonowania w stanie oblężenia elfie miasto potrzebowało drastycznie żywności, leków i rozwiązań, mogących rozładować ekstremalne przeludnienie. Na dwa ostatnie problemy gobliny zaproponowały rozwiązania alchemiczne i technologiczne, oferta skierowana była do nowej cesarzowej Shissy Viridi i została przyjęta pod rozwagę.

Gobliny przewidując zjednoczenie przeciwko sobie dwóch pozostałych ras podziemi, podjęły wszelkie środki, żeby zapewnić sobie możliwie bliską współpracę z ludzkimi mocarstwami.

Kolejne lata po wojnie były dla goblinów czasem prosperity. Świat miał stanowczo zbyt mało dalekosiężnych traktów na powierzchni, a szlaki morskie nie wystarczały, by utrzymać łączność północ - zapołudnie, niezbędną dla rozwoju obu tych stron. Zresztą daleko nie wszystkie towary można było transportować powierzchnią - Styria i Larion blokowały transporty niewolników z Ofiru i Samni na Zapołudnie i odwrotnie. To właśnie była doskonała szansa dla goblinów, podziemnymi kanałami stworzono szeroki szlak przerzutowy dla handlu ludźmi pomiędzy krajami, w których ten proceder był akceptowany.

Jednak gobliny zajmowały się nie tylko niewolnictwem.

Około 941 r. powstały dwie duże spółki goblińskie.

Olbrzymie przedsiębiorstwo alchemiczne “Imvura Korha” oficjalnie i oczywiście legalnie weszło na rynki północy i zapołudnia z szeroką ofertą bardzo nowoczesnych substancji, odpowiadając na istniejące zapotrzebowanie. W Imvurze zaczęli zaopatrywać się najwięksi gracze rynkowi, państwa i uniwersytety. “Orfezor” z kolei był spółką sprzedającą goblińskie maszyny i urządzenia, począwszy od malutkich pozytywek czy zabawek aż po narzędzia produkcyjne do manufaktur, krosna, przędzalnie, tokarki itp. Urządzenia te były alternatywą dla zdobywających szturmem rynek urządzeń o napędzie geomantycznym, choć poniekąd obydwa kierunki mechaniki uzupełniały się w ofercie.

Stałe kontrakty z obydwoma państwami Qasyran oraz z Leth Caer zapewniły goblinom mocne miejsce na rynku. Coraz częściej zielonoskórzy pojawiali się na szczytach handlowych, sympozjach naukowych czy spotkaniach politycznych, zdawało się, że nacja ta weszła wreszcie do grona cywilizowanych ludów.


Skarby Klaidoni

Największy koszmar goblinów zrealizował się w postaci idei Tradailsham - paktu dwóch pozostałych narodów Neizimero. Dopóki każdy walczył z każdym, siły pozostawały w równowadze, jednak jeśli bladzi i brodaci mieliby się połączyć… Przywódcy goblinów widzieli w tym fakcie straszliwe, egzystencjalne wręcz zagrożenie dla plemion goblińskich. Stąd decyzja o możliwie dużym zaangażowaniu goblinów w sprawy świata - jeśli staniemy się tak przydatni dla powierzchniowców, że nie będą mogli bez nas funkcjonować, to nie pozwolą nas zniszczyć!

Trzymając się tej idei, Padoma (czyli rada Vadītājsów-wodzów) w porozumieniu z dwoma organizacjami handlowymi, wysłała sporą reprezentację goblinów na sympozjum w Dormenos, gdzie przedstawione światu miały być odkrycia ze starożytnego Agade.

Powierzchniowcy (a nawet Bladzi i Brodaci…!) doznali szoku na wieść o tym, że rozwinięta technologicznie kultura Zala Tauta może mieć źródła starożytne… Och, cóż za ogłuszający łomot upadających światopoglądów! Gdy w końcu poznano smutną historię Agadejczyków, uciekających ze swojej ojczyzny podziemnymi tunelami na drugi koniec świata (zdążali do starożytnego Mortheimu, ale trochę pobłądzili), dla wszystkich stało się jasne, że to, czym dysponuje Zielony Lud, to nie są bredzenia chorego umysłu wspomaganego podziemną odmianą łysiczki, a najprawdziwsze dziedzictwo, przejęte po tym, co zostało po Klaidoni - Wędrowcach.

Chwała im, bo dzięki nim alchemia, magia techniczna czy choćby sztuka tworzenia hybryd nie ma tajemnic dla Zielonego Ludu.

Udało się przywieść z Dormenos wielki sukces - w zamian za dostęp do ułamka tajemnic uzyskano … wstęp do Tradailsham! Traktat Podziemnego Pielgrzyma gwarantował dostęp do wydzielonych części podziemnej faktorii, ale przede wszystkim rozbijał dwugłos wrogów, czyniąc Tradailsham mniej groźnym, a wręcz fantastycznie perspektywicznym projektem.

Kataklizm

Kryzys geomantyczny był trudnym okresem na powierzchni, ale w Bezkresie dużo mniej odczuwalnym. Pewnie dlatego, że powierzchniowcy dopiero co odkrywali, że światem rządzą reguły i mechanika, a nie sztuki mistyczne i jeszcze nie do końca ogarniały takie tematy jak czujniki energii. Zaś problemy powierzchniowców zwykle oznaczają, że trzeba im pomagać, oczywiście nie za darmo. Ciekawą zmianą zaś była przesiadka na boskim stołku. Po pierwsze umarł Upadły Bóg, zwany Szakalem. Po drugie upadła obrzydliwa żarłoczna siła spoza światów w postaci Pożeraczki. A po trzecie umarła bogini od oszustwa i podstępu, a jej miejsce zajął… bóg od oszustwa i podstępu. Fortuna – Kłamstwa, oszustwa i iluzja… Czas miał pokazać, czy ta zmiana może przynieść jakieś korzyści dla Neizimiero.