brak opisu edycji
{{ZakładkiTrzy|Historia|Krasnoludy|Etnos}}
[[File:krasnolud4.jpg|upright|frameless|border|right]]
=='''Sytuacja Obecna'''==
Wyłączność na produkcję i sprzedaż kolichidyry oraz dominacja banku Kesham nad jego rywalem bankiem Tresore tak naprawdę sprawiły, że po zażegnaniu kryzysu geomantycznego gospodarka Kesham wróciła na dawne tory. Nawet upadek sojuszu z Wysokimi Ziemiami po tym jak buntownicy pozbawili księżną Aoife ziem oraz złożyli przysięgę lojalności koronie tryntyjskiej nie frasował zbyt długo ludu Kesham. Handlarze i kupcy, którzy zostali dopuszczeni do samej stolicy przynieśli do krajów ludzi plotki o ogromnym kontrakcie, który Kesham podpisało. Z kim? Nie wiadomo. Nie stał za tym jeden ród a całość Taryniru. Mówi się jakoby od 952 roku krasnoludzkie kuźnie działały nieprzerwanie, w dzień i w nocy. Ktoś nie żałował pieniędzy na dzieła krasnoludzkich mistrzów. Sam lud gór zapowiedział też, że po raz pierwszy od wielu lat pojawi się na Wielkim Targu na granicy Ofiru i Samnii.
=='''Zapis historii'''==
===Legendy dni milczenia===
Początki dziejów krasnoludów sięgają czasów, gdy rasa ludzka nie była jeszcze świadoma swego istnienia, zaś same krasnoludy niechętnie wracają opowieściami do czasu początku, gdyż wydaje się on dla nich być bolesnym etapem historii. Często określają ów czas jako właśnie Dni Milczenia, o których się nie rozmawia. Istnieje jednak kilka legend, które czas ów obrazują, jedna z nich to Legenda o Przewrotnej Bogini. Historia ta opowiada jak przodkowie dzisiejszych klanów, pierwsze krasnoludy stworzone przez Wajana i Avgrun zostali skłóceni podstępem przez Klyftę, która zazdrościła Bóstwom dzieci, bowiem nie miała własnego potomstwa. Pierwsze krasnoludy podjudzone przez zgorzkniałą boginię zaczęły walczyć i zabijać się nawzajem. Krew krasnoludów spadała na kamienie i jej smak wkrótce dotarł do ust Avgrun, która obudziła się w przerażeniu. Bogini próbowała powstrzymać swe dzieci, jednak wojenne okrzyki zagłuszyły szept jej kamieni. Avgrun pośpieszyła zatem do swego męża i powiedziała mu w jakie szaleństwo popadły ich dzieci. Wajan rzucił wtedy swój młot, żal jaki ścisnął go za pierś sprawił, że Bóg Kowal nie był w stanie zmusić się do wykucia żadnego krasnoludzkiego serca. Zaś jeśli próbował spod jego ręki wychodziły tylko straszliwe potwory, jak wielogłowe węże mieszkające w głębinach. Krasnoludy przestały się rodzi, zaś Nidavellir zamarł i ostygł niezdolny do wybuchu. Jednak nawet to nie powstrzymało krasnoludów, które są uparte z natury. Pewnego dnia trzech braci stanęło naprzeciw siebie, każdy z nich przysiągł wierność innej ze stron. Zwarli się w straszliwej walce, lecz żaden z nich nie mógł pokonać pozostałych. Gdy wreszcie wyczerpani odstąpili odsiewie by złapać oddech posłyszeli śmiech. Dziwaczny, zimny głos, jakby sama ciemność się z nich śmiała. Bracia zrozumieli wtedy, że ich wrogość została wywołana przez wrogą, obcą istotę. Rozjuszeni tym odkryciem rzucili broń na ziemię, a jej klangor dotarł przez kamienie do uszu Avgrun, która natychmiast zawołała do swych dzieci prosząc ich by powstrzymali to szaleństwo. Bracia opowiedzieli jej o śmiechu w ciemności, zaś Avgrun i Wajan natychmiast zrozumieli, że była to ich siostra, Klyfta. Bóstwa poleciły braciom by udali się do Deineloch. Tam Avgrun uczyniła dla nich okręt ze stewą w kształcie smoka i burtami z najprzedniejszego marmuru. Wajan zaś wykuł z Metalu, Kamienia i samego Ognia pismo, które w postaci kamiennej tablicy wyłoniło się z Jeziora Ognia. Bracia wsiedli na okręt i wybyli tablicę, zaś Avgrun pobłogosławiła ich, całując ich czoła, w którym to geście przekazała im wiedzę o Runach. Następnie Bóstwa wysłały braci, by ci udali się do przywódców zwaśnionych krasnoludów. Nad każdym z nich krążył śmiejący się Cień wysłany przez samą Klyftę by zasiewać nienawiść w ich sercach. Przy użyciu potęgi Run bracia pozbyli się każdego z nich. W tym samym czasie Avgrun i Wajan stanęli do walki z Klyftą chcąc zmusić ją by zostawiła ich dzieci. Sztylety Bogini Jaskiń nie mogły równać się z kamiennymi pięściami Matki Gór, ni młotem Boskiego Kowala, jednak nim twórcy krasnoludów zatryumfowali Klyfta uciekła w jaskinie i przejście, które znała lepiej niż jakiekolwiek Bóstwo. Uciekając wysyczała przysięgę, nienawistną obietnicę zniszczenia ukochanych dzieci jej zdradzieckiego rodzeństwa. Zaś owe dzieci zebrały się w Nidavellirze poprowadzone przez braci. Tam krasnoludy zawiązały klany i złożyły przysięgi, by nigdy już nie doszło do podobnej wojny. Zaś owe przysięgi zostały spisane Runami na kamiennych stellach otaczających gejzer. Krasnoludy poczęły świętować pokój, zaś Nidavellir obudził się i wystrzelił w górę. Jeśli któryś krasnolud nachyliłby się wtedy nad wodą dostrzegł by uśmiechnięte lekko oblicze Ei, jednak żaden tego nie uczynił.
===Czasy historyczne===
Od czasów zakończenia bratobójczych wojen Kesham rządzone jest żelazną ręką przez Radę Klanów czyli Tarynir. Rzadko dotychczas zdarzało się, żeby krasnoludy podejmowały wojny inwazyjne, najczęściej było to w obronie krasnoludzkich kopalń, które niektóre klany czasem zakładają poza półwyspem. Inaczej sytuacja wygląda w podziemiach, gdzie trwa praktycznie bezustanna wojna o dostęp do pokładów kruszców na niższych poziomach Avgrunnheimu.
===Sukursje pethabańskie===
W latach 872 – 885 świat przejęty był wyprawami na daleki wschód, do Pethabanu. Władcy owego kraju poprosili o pomoc przeciwko Uzurpatorom, pochodzącym z zachodu odłamom Ligi Kupieckiej, którzy rabowali ich kraj. W efekcie owego wezwania tysiące żądnych sławy i złota wojowników wyruszyło w szeregach wergundzkich wypraw na wschód.
W czasach sukursji pethabańskich w szeregach zwłaszcza wergundzkich armii kondotierskich pojawili się licznie krasnoludowie z innych klanów, zwłaszcza Pioc A'rkant i Carraig Clogad, walcząc pod flagą Wergundii na wschodzie. Ów wzrost zaangażowania w sprawy powierzchni miał swoją przyczynę. Sukursje pethabańskie, a wcześniej dkrycie drogi przez Asura Makan, przyczyniły się do napływu ogromnych ilości złota i drogich kamieni, sprowadzanych zza pustyni. W efekcie nagłych spadków wartości kruszcu krasnoludy stanęły w sytuacji głębokiego kryzysu ekonomicznego państwa. W obliczu towarzyszącej temu zjawisku klęski głodu w górach Tarynir nie pozwolił na powrót najemników do domów, uznając ich poniekąd za winnych sytuacji.
===Wielka Wojna===
Tym samym liczne bitne i wyszkolone oddziały krasnoludów zaangażowały się w wojny ludzi, zwłaszcza w Wielką Wojnę między Styrią i Wergundią, zdobywając nieśmiertelną sławę doskonałych żołnierzy. Najemnicy z czasów sukursji stali się stałą częścią wergundzkiej armii, odwdzięczając się przybranej ojczyźnie wierną i ofiarną służbą. Najlepsi z nich szli w szpicy natarcia wojsk wergundzkich, które uderzyły w 895 r. na Styrię, krasnoludzkie kohorty kondotierskie odbijały Aenthil i jako jedyne słynęły z tego, że były w stanie dotrzymać pola w walce ulundo z Besar Takut. Licznie także uczestniczyli w oddziałach wojskowych, ochraniających kolonizację Zapołudnia.
===Zapołudnie===
Nie tylko najemnicy wergundzcy zainteresowani byli nowo odkrytą krainą. Otwarcie morskich dróg na południe okazało się być także dla krasnoludów możliwością na nawiązanie od nowa stosunków z pobratymcami. Cały Shamaroth obiegła wieść, że na Zapołudniu żyją klany krasnoludzkie, z którymi dotychczas Kesham nie utrzymywało kontaktu, a nawet nie wiedziało o ich istnieniu. Chęć nawiązania kontaktu z tamtejszymi klanami zaowocowała znów licznym udziałem krasnoludów w misjach kolonizacyjnych.
Próby kolonizacji Zapołudnia skończyły się tragicznie. Z klanami z Gór Diablich owszem nawiązano kontakty, jednak szybko zostały one zerwane po tym, jak tamtejsze krasnoludy poparły ekspansję imperium Qasyran i inwazję na północ. Krasnoludy z Kesham w tej wojnie bardzo szybko zostały zmuszone do wycofania się ze spraw powierzchni i walki o własny dom.
===Karmazynowe Kły===
[[File:krasnolud8.jpg|upright|frameless|border|right]]
Wergundzka stolica, Akwirgran, słynie z wielu cudów i wspaniałych dzielnic tego wielkiego pomnika siły Ludu Rzeki. Jednak przez dziesiątki lat nikt z mieszkańców ludzkiego miasta nie spodziewał się, że pod ich stopami znajduje się kolejny cud wyrzeźbiony z kamienia. Jednak tym razem jego twórcą nie były ręce ludzkich, czy krasnoludzkich kamieniarzy, lecz sama natura. Niestety ludzie Akwirgranu dowiedzieli się o istnieniu tego miejsca w bardzo nieprzyjemny sposób.
Ledwie kilkadziesiąt metrów pod ulicami i kanałami Akwirgranu rozciąga się sieć kilku ogromnych jaskiń. Z ich stropów zwieszają się gigantyczne, czasem nawet ponad trzydziestometrowe stalaktyty. Potężne pomniki natury zwieszają się na głęboką przepaścią, której dno ginie w odmętach czarnej nicości. Kamień w tych jaskiniach ma niezwykłą, głęboko czerwoną barwą, która wynika z dużych ilości żelaza zawartego w kamieniu. Kolor ten stał się później źródłem nazwy dla owej sieci jaskiń. Jednak dla wielu ludzi kamienie w tych grotach jednoznacznie kojarzą się z krwią, zwłaszcza ze względu na to co stało się przez owo miejsce.
W podziemnym świecie Karmazynowe Kły położone są płytko, lecz bardzo blisko goblińskich jaskiń. Przez wiele lat strome ściany jaskiń sprawiały, że dostanie się do stropu jaskini było niemożliwe. Wszystko jednak zmieniło się kiedy Goblinom po wielu latach porażek i eksplozji udało się stworzyć materiały wybuchowe, których eksplozja mogła być kontrolowana oraz hydrauliczne wiertła. Dzięki tym wynalazkom Gobliny mogły wykuć stabilną ścieżkę w ścianach oraz przebić się przez strop, dzięki czemu w końcu dostały się do najniższych poziomów akwirgrańskich kanałów. Tym samym scena została przygotowana pod jeden z najbardziej krwawych spektakli w historii wergundzkiej stolicy.
Wraz z głuchym hukiem i eksplozją oślepiającego światła kanały eksplodowały pod wieloma budynkami w mieście. Zanim chaos mógł zostać opanowany wojownicy Goblinów i gonione przez nie Koboldy wylały się na ulice Akwirgranu zabijając nieliczne napotkane straże i masy mieszczan. Nim Wergundowie się zorientowali Goblinom udało się opanować dużą część miasta. Najeźdźcy zostali wkrótce zepchnięci powrotem do tuneli przez kontratak Czerwonego Tymenu. Po dziś dzień nie jest jasne czemu Gobliny przypuściły atak i co dzięki niemu chciały uzyskać. Wiadomo jest jednak jaki był skutek tego najazdu.
W kilka miesięcy po ataku Wergundowie ściągnęli do miasta krasnoludzkich inżynierów i kamieniarzy. Owi specjaliści w przeciągu kilku lat przekształcili gigantyczne stalaktyty Karmazynowych Kłów w potężną fortecę obserwującą mroźną otchłań Avgrunnheimu poniżej. Od tamtego czasu twierdza była obsadzana przez krasnoludzkich najemników i oddziały sojusznicze, które przez lata trzymały Gobliny z daleka od miasta. Jednak Karmazynowe Kły miały znów spłynąć krwią wkrótce po odkryciu dróg na Zapołudnie.
Lud Qa sprzymierzył się z Goblinami i kiedy pomalowani na błękitno wojownicy zaatakowali miasto Gobliny powróciły z otchłani w ogromnej liczbie. Forteca broniona była przez licznych krasnoludzkich najemników, weteranów jeszcze z czasów z Sukursji Pethabańskich, którzy zostali w Wergundii i uznali ją za swoją drugą ojczyznę, po tym, jak w ich własnej zabrakło dla nich miejsca. Wojownicy ci nie mieli innego domu niż Akwirgran, ale nawet gdyby mieli dokąd odejść, wergundzkiej ojczyźnie byli winni wdzięczność i wierność, w każdym razie tak uważali – za dom, jaki im dała. Walczyli z niespotykaną furią zrzucając w otchłań całe setki Goblinów. Nawet kiedy Książę Arnulf poddał miasto i zdradził swych ludzi, krasnoludy nie ustąpiły. Nie było dla odwrotu, w ich żyłach płonęła czysta nienawiść do podziemnych stworzeń, które w tym samym czasie atakowały krasnoludzką ojczyznę. Gobliny wygrały koniec końców, opanowując podziemną twierdzę, jednak okupiły tę wygrana potworną ilością zabitych.
===Czas ciemności===
Do dziś nie jest znana dokładna liczba zabitych po stronie Goblinów, zaś stosunek zabitych waha się od dziesięć do jednego, aż do dwudziestu do jednego. Tak czy inaczej było to jedno z najbardziej kosztownych zwycięstw w historii Goblinów, które opóźniło ich postęp przeciw krasnoludzkim fortecom na północy. Od tamtej pory wśród Goblinów istnieje powiedzenie „Zdobyć Karmazynowe Kły”, które oznacza sukces całkowicie zdeprecjonowany przez cenę jego osiągnięcia. Zaś krasnoludzcy weterani broniący fortecy oddali ostatnią przysługę swym krajanom umierając za ziemię, z której niegdyś zostali wygnani.
===Czas panowania Quasyran===
Wydarzenia związane z najazdem Qa, zmusiły krasnoludy do wielu trudnych, politycznych decyzji. Wojownicy wielu klanów wykrwawiali się w podziemnych walkach z goblinami, które pozostawały w sojuszu z Qua. Nie mogli sobie pozwolić na interwencje na powierzchni, więc Tarynir zgodził się na sojusz z Qa, zyskując tym samym miano zdrajców wśród wojowników o wolność północy. Wielu krasnoludów nie zgadzało się z decyzją Rady Klanów, co sprawiło, że z klanów wyodrębnił się nowy, oddzielny klan – Kesmarex.
Sojusz z Qasyran był wyborem chwili, koniecznym dla zachowania bezpieczeństwa kraju. Ludzie na powierzchni niewiele wiedzieli o tych sprawach, nie zdawali sobie sprawy, jak trudną sytuacją była podyktowana ta pozornie zdradziecka decyzja. Plemiona goblinów, które stanęły po stronie Qasyran, zyskały olbrzymie wsparcie – militarne, samych Qa, ale także mistyczne, wsparcie Opiekunów, którym złożyły hołd. Dzięki temu wyrosły na największą potęgę podziemi i poważnie zagroziły egzystencji tak krasnoludów, jak i innych ras podziemia.
Tarynir, decydując się na upokarzający sojusz, od początku planował, że będzie to posunięcie tymczasowe. Niemożliwym było oficjalne wsparcie Kesmarexu, jednak cicha akceptacja jego poczynań już owszem. Buntowniczy klan, oficjalnie skazany na banicję, stał się dla Rady Klanów narzędziem budowy sojuszu z ludźmi i stworzenia przyczółków do dalszej walki. Przez 20 lat, które ludzie na powierzchni nazwali Czasem Ciemności, krasnoludy opanowały sytuację w podziemiach, odepchnęły goblińskie zagrożenie od swoich domostw i granic, odbudowały straty w armiach klanów, a gdy w 935 r. Północ stanęła do walki o wolność, Kesham jako jeden z pierwszych krajów zadeklarował przystąpienie do wojny i walkę z niedawnym przymusowym sojusznikiem. Po raz pierwszy od wielu pokoleń wojska krasnoludzkie wyruszyły do wojny na powierzchni, wspierając połączone armie tryntyjsko-fiordyjskie w walce o Trynt. Wojska krasnoludów odegrały kluczową rolę w odbiciu stolicy Księstwa Tryntu i Fiordu, miasta Askaron. Jednak wydarzenia w trakcie oblężenia doprowadziły do ochłodzenia stosunków dyplomatycznych i ponownego, według wielu pochopnego wycofania się krasnoludów z wojny. Doszło też do zaskakującej zmiany w polityce krasnoludów, która może zapoczątkować współpracę z podziemnymi elfami. Wspólnie z podziemnymi elfami krasnoludy zaangażowały się w budowę punktu handlowego w Karmazynowych Kłach, ostatecznie także udzieliły pomocy walczącym wojskom Sojuszu pod Akwirgranem.
===II Wojna o Północ===
Prowadzone przez przywódców klanów krasnoludzkie greny stanęły w sile ponad 25 tysięcy do walki na powierzchni. Wzięły aktywny udział w pierwszej fazie wojny, uczestnicząc u boku Tryntyjczyków w walkach o kolejne miasta.
Kraj ten znalazł się w trudnej sytuacji politycznej, ze względu na rosnącą supremację Wergundii w Sojuszu. Trynt wielokrotnie był podbijany przez Wergundię, obawy nie są zatem bezpodstawne, zwłaszcza po wstąpieniu Liryzji do Federacji.
Nie chcąc mimo wszystko porzucić sojuszu, a próbując budować własną pozycję w regionie, władca Tryntu, Brynjolf, podjął trudną decyzję. Do odbicia Askaronu użyte zostały wojska ochotnicze i greny krasnoludów z Kesham, które po odniesieniu strat pod Askaronem wycofały się z walk oskarżając Trynt o zdradę. Miastponosząc wielkie straty zdobyło miasto. Regularne hirdy tryntyskie tymczasem wkroczyły do sąsiedniej Terali z pomocą dla walczącego tam popółnocnego kniazia Derwana Jastrzębca.
Ze strony krasnoludów wyglądało to jednak tak, że Brynjolf użył ich do odbicia stolicy, po czym ogłosił zwycięstwo kosztem ich poświęcenia. Dowodzący armią, Dahira, zdecydował o wycofaniu krasnoludów z wojny na powierzchni, a decyzję tę poparł Tarynir.
===Akwirgran===
Pomimo decyzji Taryniru taryn klanu Yrg Tua, Defthagron, zdecydował zaangażować się w wojnie i udzielił walczącej armii wergundzkiej wsparcia w postaci alchemicznych pocisków ogniowych, zwanych Łzami Deineloch. Dostarczenie ich do oblężonych miast na przedpolu stolicy pozwoliło przełamać oblężenie i skoncentrować siły.
===Tradailsham – Przełom w podziemiach===
W roku ludzkim 937 Defthagron z Yrg Tua zawarł porozumienie z matroną Tlais Orthogok z podziemnych elfów. Było to samo w sobie akt przełomowy, te dwie rasy nigdy nie nawiązywały przyjaznych kontaktów. Tym razem porozumienie zakładało wspólne stworzenie w jaskiniach Karmazynowych Kłów ufortyfikowanego miasta, mającego stać się centrum handlu pomiędzy powierzchnią a Avgrunnhaim. Akt ten stał się całkowicie przełomowy w historii obydwu ras.
===Kesmarex – Nowy klan===
Po wielu latach Tarynir uznał istnienie Kesmarexu, zrzeszającego wyrzutków z innych klanów. W Czasie Ciemności były to krasnoludy, dążące wbrew polityce Kesham do konfrontacji z Imperium Zapołudnia. Po zakończeniu Wojen o Północ klan ten połączył te krasnoludy, które zadeklarowały aktywność w sprawach powierzchni i chęć walki najemnej na rzecz dowolnych zleceniodawców.
===Horinsham – Krasnoludy z Zapołudnia===
W 938 r. ludzkim Dethagron z Yrg Tua poprowadził wyprawę na tereny Zapołudnia, mającą na celu nawiązanie kontaktów politycznych i handlowych z krasnoludami z Zapołudnia. Misja powiodła się, pomimo sojuszu z Qasyran, chętnie podjęły kontakty, zostały zawarte pierwsze kontrakty handlowe i wytyczono szlaki przez korytarze Avgrunnheimu.
===Powrót Wajana===
Jeszcze nie ostygły emocje związane z powstaniem Tradailsham, kiedy zdarzył się coś, co ponownie wstrząsnęło światem krasnoludów. W teralskich górach odnalezione zostały pozostałości jednego z dawnych hrabstw – zewnętrznych kolonii Kesham. Wśród ruin i pozostałości odnaleziono cenne artefakty, stworzone przez samego Ojca Krasnoludów. Użyto ich, by wysłać poza Eę wołanie do Wajana. W czasie wielkiego rytuału w wergundzkim Bibractborgu przyszła odpowiedź – nim utworzono płaszcz ochronny Ei, w jej granice powróciło kilkoro istot, a wśród nich Wajan i Avgrunn.
Trudno opisać to, co działo się w Kesham wówczas. Żadna z nacji, żadna z ras nie przeżyła tak bardzo utraty swojego opiekuńczego bóstwa, być może Styryjczycy jeszcze tylko żywili taką miłość do swojej Tavar, ale oni mieli to szczęście, że jej nigdy nie utracili. Wajan powrócił do swojego ludu pod postacią starca- wędrowca. Pierwsi dowiedzieli się dawni kapłani i kowale run, wyładowania energii dały znać o tym, że dzieje się coś wielkiego. Mistycy i wieszcze widzieli Wędrowca w snach, w wizjach, widzieli jak kroczy przez przestrzenie, zdobny w srebrzystą, splataną brodę, wsparty na kosturze. Wszystkie jego dzieła, wszystko, co onegdaj nosiło ślad jego mocy, rozbłyskiwało energią. Wszystkie klany krasnoludów towarzyszyły Wędrowcowi, gdy pojawił się w granicach Mocarstwa. Nie do opisania było to, co działo się, gdy pojawił się wreszcie przy Deineloch. Gdy ukląkł na brzegu Świętego Jeziora Ognia i pochylił głowę, wojownicy, weterani setek bitew, ocierali łzy sękatymi dłońmi, płacząc jak dzieci na jego widok. Potem zaś wkroczył w cień Świątyni… Co działo się tam, wiedzą tylko kapłani, którzy mu towarzyszyli. Wiele miało to wspólnego z tym, że choć Wajan wrócił do swoich dzieci na ich wezwanie, to przecież wrócił pokonany i by wejść do boskiej sfery musiał ugiąć kolano przez Opiekunami. Trudno by emocje istoty boskiej rozumieć tak, jak śmiertelników, ale przecież musiało to mieć znaczenie dla Ojca Krasnoludów. Minęło wiele dni wedle rachuby Kesham, zanim Wajan opuścił fizycznie domenę Ei i wstąpił do sfery bogów.
Wraz z nim uczyniła to Avgrunn, która wróciła wraz z nim. Ona nie zeszła do ludzi, nie pozwalała otaczać się czcią, Panią Wichrowych Szczytów widziało raptem kilku zbłąkanych wędrowców, gdy śpiewała w zamieci wśród niedostępnych skalnych masywów, gdy krzyczała w gniewie. W Górach Maegros zanotowano owej zimy wiele kamiennych lawin, w wiele szczytów uderzyły białe gromy, powodując pękanie skał, nad górami przetaczały się lodowe burze w środku zimy, działo się wiele dziwów, których nie widziano nigdy.
===Nowe czasy dla Avgrunnheim===
Powrót bogów był wydarzeniem o wielkim znaczeniu i przyćmił wiele dotychczasowych problemów krasnoludzkiego mocarstwa. Przede wszystkim wiedzeni duchem zjednoczenia krasnoludy puściły w niepamięć wiele zwad pomiędzy klanami, jednogłośnie Tarynir zdecydował o wyniesieniu ponad innych tarynów tego, który doprowadził do powrotu Wajana i latami uparcie dążył do realizacji tego marzenia. Nie było nigdy w tradycji krasnoludów żadnego władcy, który miałby rządzić krasnoludami i to w brodatych łbach się w ogóle nie mieściło, jednak nadano Deftagronowi z Yrg Tua tytuł Firarsögumaðr co w wolnym tłumaczeniu znaczyło "ten, który mówi za wszystkich", a przez ludzi zostało określone jako Wysoki Reprezentant. Nie mógł on oczywiście rządzić klanami ani podejmować decyzji za Tarynir, ale mógł reprezentować odtąd wszystkie krasnoludy poza granicami Kesham.
Nowe czasy oznaczały także, że wojna z Tlais Burzuma chwilowo przygasła, a obie rasy coraz bliżej współpracowały, zwłaszcza wokół idei Tradailsham. Oczywiście niemożliwym było, aby te zmiany odbyły się bez oporu, to zbliżenie, podobnie jak osoby Deftagrona i Mei'Aran zyskały licznych wrogów, pracujących nad odebraniem ich władzy.
Powrót Wajana i Avgrunn okazał się być dla krasnoludów trudnym doświadczeniem. Bóg Kowali wrócił, ale odmieniony, Pani Skał zaś wydawała się w ogóle nie zainteresowana swoim ludem. Ten stan rzeczy był trudny do zrozumienia i bolesny, choć przynajmniej częściowo nastąpiło odrodzenie sztuki mistycznego kowalstwa, czyli profesji kapłanów Kowali Run.
Wielu krasnoludów zastanawiało się potem, czy to właśnie było powodem odejścia bohatera Kesham, Defthagrona, choć wielu, którzy go znali, mówiło, że raczej decydująca raczej była wiedza, którą przywiózł z wyspy Tyndhur. Legenda krasnoludów, taryn Yrg Tua, złożył urząd w roku 942, pozostawiając rządy dwojgu swoich współpracowników. Władzę w Tradailsham objęli wspólnie Frayn Màtturhamarslag z Klanu Agniu Sciath i Moira Jarthurg z klanu Kesmarex. Państwo krasnoludów zareagowało na kryzys visnohorski.
===Czas rozkwitu===
[[File:krasnolud6.jpg|upright|frameless|border|right]]
Po odkryciach z Agade świat żył decyzjami podjętymi na sympozjum w Dormenos, zachwycając się możliwościami Nowej Magii. Dla krasnoludów, czas ten stanowił przede wszystkim kontynuację ery wielkich zmian, jak powoli zaczynano nazywać czasy ostatnich pięciu dziesiecioleci - Stórrverdahrid.
Zmiany w składzie Taryniru (tarynów, którzy polegli i odeszli, zastąpili Jorgrat Dottarn z klanu Gunar Cruac oraz Hnut Thurmvegur klanu Yrg Tua) były o dziwo jednymi z najmniej istotnych. Wieści o odkryciu drogi do Mortheimu, starożytnej pierwszej siedziby Skeggen, zelektryzowały półwysep. Mówiono o tym we wszystkich klanach tak, jakby jutro już można było otwierać w tym kierunku szlaki handlowe.
Tymczasem klucz do pradawnych Kuźni pozostał w rękach odwiecznych wrogów, zielonego ludu. Zawarte w trakcie wielkiego sympozjum w Dormenos porozumienia z goblinami okazały się trudne, nawet jak na epokę zmian. Oto bowiem Tradailsham, które po Dormenos (w 944 r. pod określonymi warunkami na terytorium faktorii zostały wydzielone strefy dla goblinów) stało się punktem jednoczącym już nie dwa, a trzy narody Podziemi.
Decyzje te zostały jednak podważone podczas obrad Taryniru - i to odrzucone w bardzo gwałtowny sposób, bowiem porozumienie z “zielonymi” przez wielu zostało uznane za zdradę pamięci poległych na Karmazynowych Kłach. Weterani legendarnej bitwy otwarcie stanęli w opozycji do starszyzny Tradailsham, a w komnatach Deineloch, gdzie obradowano, wybuchły regularne zamieszki. Zginęło w ich wyniku sześcioro wojowników z kilku różnych klanów, co bynajmniej nie ułatwiło dojścia do porozumienia. Choć udało się powstrzymać dalszy rozlew krwi (a klany stanęły niemal na krawędzi wojny), to wypracowanie rozwiązania stało się niemal niemożliwe. Pioc Ark'hant, wśród których najwięcej było weteranów walk na Karmazynowych Kłach, otwarcie wystąpili przeciwko posunięciom Tradailsham, obiecując wetować każdą decyzję Taryniru, dopóki porozumienie z goblinami nie zostanie zerwane. Poparli ich Carraigh Clogad, a klany Fuilteah Feah i Agniu Sciath oznajmiły, że bez dalszych informacji odmawiają podjęcia decyzji.
Tym samym wielki projekt odzyskania Pierwszych Kuźni utknął w martwym punkcie.
Tymczasem Kesham korzystał ze sprzyjającej koniunktury, zdobywając kolejne rynki i wpływy. W 944 r. krasnoludy poparły stronę książęcą w wergundzkiej wojnie domowej (wielu mówiło, że mogło to być skutkiem licznych dawnych, wojennych przyjaźni, jakie zawarł książę Einhard z wodzami krasnoludów), wytapiając dla nich kolchidyrę, materiał, który odkryto dzięki wyprawie do Agade. Materiał ten posiadał niezwykłe cechy - izolował, zatrzymywał niemal całkowicie, wszelkie promieniowanie magiczne, w tym działanie Minerału. Tym samym technologia wytopu kolchidyry stała się jednym z najcenniejszych zdobyczy Kesham - po głoszeniu światu odkryć i technologii rdzeni minerałowych materiał ten stał się bodaj najdroższym na świecie.
Układ z Kompanią Nowej Magii stał się najnowszą żyłą złota w budżecie krasnoludzkiego państwa. Nie aż tak dochodowe, ale opłacalne, stało się także otwarcie rynku dla klanów z Wysokich Ziem, które właśnie odłączyły się od Księstwa Tryntu. Nie mając specjalnego wyboru (Wysokie Ziemie graniczą tylko z Tryntem, Kesham i Samnią) nowa księżna, Aoife Borgh Du podpisała z Kesham układ handlowy, dając krasnoludom wyłączność na handel.
W roku 950 całą północą wstrząsnęły katastrofy naturalne. Fala trzęsień ziemi, a później podnoszący się poziom lawy zniszczył wiele korytarzy i zmusił część klanów do porzucenia niektórych zachodnich siedzib, a co ważniejsze - zachodnich kopalń. Kryzys w sąsiednich krajach odbił się także na eksporcie metali z Kesham, dodatkowo pogłębiając problemy, które spowodował “gniew Avgrunn”. Za to złote lata przeżywał bank Kesham, którego główny konkurent, czyli Bank Tresore, pogrążył się w problemach. Problemy nie objęły też milionowych zysków ze sprzedaży kolchidyry, na produkcję której Kesham miało wyłączność.