brak opisu edycji
[[File:Samnia6.jpg|upright=|frameless|border|right]]
<br>Mit stworzenia człowieka u Samnijczyków ma dwie wersje. Według pierwszej, starszej i powoli zapominanej, pierwsze duchy przemierzające świat, w swojej dzikiej naturze poróżniły się o sobie tylko znane powody, a ich pierwotne stado rozwiązało. Każdy odszedł w inną stronę, by dbać o swoje ziemie. Szybko okazało się, iż samotnie było to zadanie wyjątkowo mozolne, dlatego każdy duch postanowił stworzyć pomocników. I tak duch Samnii zaczerpnął garść stepowej, bogatej w metale gliny, obdarzył ją życiodajnym oddechem i po długim czasie prób i błędów, ulepił wspaniałego konia, zwierzę o dostojnej postawie, potężnych nogach, wspaniałej grzywie i mądrym spojrzeniu, które odzwierciedlało nieskończoną potrzebę wolności ducha Atta. Jednak ożywionej gliny pozostało jeszcze trochę, a duchowi szkoda było się jej pozbywać. Dlatego spędziwszy kolejne wieki, uformował kolejne stworzenie, znacznie różniące się od pierwszego tworu. Choć ustępował koniowi rozmiarem i siłą, cechowała go niezwykła wytrzymałość, a co ważniejsze, bystry umysł. Przez wspólną proweniencję z jednego źródła, koń i człowiek na stepie stanowią jedność.
<br>Wedle nowszej wersji mitu, dużo nowocześniejszej i mającej odpowiedniki wśród innych kultur świta, koń jest młodszym bratem człowieka stepu. Mit ten zatraca element równości na rzecz stawiania człowieka zawsze na szczycie.
<br>Wszystko zmieniło się, gdy z południa nadeszły ludy, wypchnięte ze swoich siedzib na południu i zachodzie, najpierw Ofiryjczycy, potem Terale, Wergundowie i Tryntyjczycy. Sąsiedztwo osiadłych, rolniczych cywilizacji stworzyło nowe możliwości dla rozbitych dotychczas koczowników. Początkowe kontakty handlowe szybko zmieniły się w zorganizowane najazdy, znacznie bardziej opłacalne niż pokojowa wymiana towarów. Łupy stanowiły nie tylko źródło wzbogacania się poszczególnych jednostek, rodów czy plemion, sprowadzani z wypraw niewolnicy stanowili liczną i niejednokrotnie fachową siłę roboczą, dzięki której powstały osady i miasta takie jak Samarkanda.
<br><br><br>
<br>Przejście od życia nomadów do rzeczywistości wojowników wymagało zorganizowania społeczeństwa, wybrania wodzów, stworzenia systemu i hierarchii władzy. W ten sposób wybiło się dziesięć wielkich plemion Samnii, wyprzedzając pozostałych pobratymców.
<br><br>I tak zwołano pierwszy kurułtaj, wielki wiec plemion. Każde z dziesięciu wielkich plemion stawiło się na stokach wzgórz Arga-Zam Sun, gdzie potem powstał gród Ghar. Po raz pierwszy radzono nad tym, czy wolne plemiona stepu potrzebują jednego wodza – chana chanów, czyli kagana. Przewodnictwo zebrania objął chan plemienia Urdu, jednocześnie zrzekając się kandydatury na Wielkiego Kagana. Wiele dni dyskusji, kłótni i nierzadko walk, potrwało wybranie pierwszego Wielkiego Kagana – Baladzyra z rodu Yotonkatów. Pod jego wodzą Samnia dorosła do rangi imperium, zdobywając ogromne tereny na wschód, południe i zachód od znanych dziś granic. Baladzyr osobiście przewodził wielu najazdom, prowadził nie tylko wyprawy łupieżcze, ale także przyłączył do Samnii wiele zewnętrznych plemion. Licznie wynosił na rozmaite stanowiska ludzi z niższych i mniej znaczących rodów, uzyskując grono wiernych mu i od niego uzależnionych. Warto też wspomnieć o wyjątkowej tolerancji religijnej Baladzyra, który w wyznawcach obcych bogów widział mniej oświeconych wyznawców Wielkiego Ducha.
<br><br>Pod jej wodzą, w Ofirze po wielokroć słychać było zajadłe hałłakowanie. Zaciekła obrona Ofirczyków jeszcze bardziej zachęcała lud Samnii do walki, kiedy już poczuli dawno zapomnianą, gorącą krew stepu. Arbany wracały obładowane złotem, wszelaką biżuterią, jedwabiami i tkanymi brokatami. Wojska samnijskie pozostawiły z Arethyny zgliszcza.
<br><br><br>
[[File:Samnia2.jpg|upright=|frameless|border|right]]
<br>Panowanie Miry Śnieżnej wspomina się jako pierwszy, najważniejszy krok ku odnowieniu potęgi stepu. Za jej władzy Samnijczycy wzbogacili się, a kraj zaczął być znów ważnym graczem na arenie międzynarodowej. Po jej śmierci (883) kurułtaj na wybrał syna Miry Śnieżnej, Utherysa Sartariana z rodu Tarhanitów. Czas jego władzy to przede wszystkim skanalizowanie wojennej energii Samnii na ponowne podporządkowanie Wschodniego Stepu i najazdy na Pethaban. Po raz kolejny arbany wracały do domu z bogactwami ponad miarę, a ponadto Samnijczycy, wspierający trwające wówczas wergundzkie sukursje, stali się cennym sojusznikiem i ważnym uczestnikiem światowej polityki. Samnia zawsze jednak pozostawała sojusznikiem niestabilnym, własny interes zawsze przeważał nad zobowiązaniami, których sformalizowane formuły niewiele znaczyły dla kraju kaganów. Wkrótce zatem (895) Utherys wypowiedział sojusz Wergundii i przystąpił do tzw. Wielkiej Wojny po stronie styryjskiej.
<br><br>Tymczasem wiosną przez stepy przetoczyła się straszliwa zaraza, objawiająca się wysoką gorączką, wypadaniem włosów i odłażeniem całych płatów skóry. Ponoć Wergundowie mieli dostarczyć Samnijczykom leki na chorobę, jednak wyprzedzili ich elfowie z Aenthil objawiając plan Wergundów na podanie ludom stepów fałszywego leku. Tym samym Samnia ma dług honorowy wobec elfów z południa, a Wergundia straciła zaufanie w oczach Samnijczyków. Pomimo zastosowania leków, zaraza szybko objęła prawie jedną trzecią ludności kraju, choć szacunki wskazywały, że bez tego Samnia straciłaby ponad 2/3 swojej populacji.
<br><br><br>
<br>Najazdy na Ofir skończyły się dość gwałtownie. Cała trójka wodzów została powalona zamachami, Gambataar zginął, Ochir i Ank Munksaar ledwie uszli z życiem, miesiącami lecząc się po truciźnie. Bliskie całkowitej klęski arbany przejęła Enktoia Bilguun’enei, dotychczas mało znana ming-bej z plemienia Urdu. Kilkoma ryzykownymi manewrami uchroniła arbany przed rozbiciem przez połączone ofiryjskie mory, przy mediacji Qasyran wypuściła jeńców w zamian za niebotyczny wręcz okup w złocie, po czym złożyła świętą przysięgę w obliczu Weilkiego Ducha że nie wróci z najazdem do Ofiru.
<br>Obracając klęskę w niemalże zwycięstwo Enktoia z dnia na dzień stała się najpopularniejszym z samnijskich wodzów. Rychło zawarła porozumienie z qasyrańskimi dowódcami i poprowadziła najazd na Wergundię, docierając aż pod Akwirgran i rabując po drodze duże wergundzkie miasta. Wróciła do Samni ze złotem i jeńcami, stając się niekwestionowanym przywódcą. Wiosenny kurułtaj 939 r. wybrał ją Wielką Kaganią.
<br>Nowa kagani stała się obiektem zabiegów dyplomatycznych wszystkich wielkich mocarstw. Powojenny świat, podzielony między trzy bloki polityczne, z realnych działań wojennych przeszedł do gromadzenia sojuszników i możliwości, Samnia zaś, a konkretniej droga przez jej Południowy Step, stała się niezwykle cenna. Rywalizacja między Sojuszem Północy pod protektoratem Wergundii oraz Paktem Szlaku Wedry skupiała się w tym regionie na budowie dróg handlowych, omijających Wergundię i wodny szlak Sankary. Samnia jednak konsekwentnie unikała zobowiązań, trzymając się swojej niezależności. Kagani czekała na dalszy rozwój sytuacji, szykując się powoli do podbudowania swojej rosnącej legendy wyprawą na Pethaban.
<br><br><br>
<br>Wiosną 939 r. samnijska kagani odmówiła wstąpienia do Paktu Szlaku Wedry, uniemożliwiając tym samym realizację założeń paktu. Z jej inicjatywy samnijscy szamani aktywnie zaangażowali się w walkę w obronie Ei, przeciwko Wielkiemu Kłamcy, jak nazywali upadłego boga Swarta. Jeźdźcy Duchów, szamańscy wysłannicy, roznieśli w kluczowe miejsca najważniejsze informacje. Hayat, wysłanniczka Enktoi, wychowanica Emmerana, wergundzkiego doradcy kagani, uczestniczyła w rytuale w Biborgu. Dzięki temu Samnia powoli zaczęła wracać do międzynarodowej polityki.
<br><br>Odpowiadając na potrzeby swoich ludzi jesienią 939 roku kagani zarządziła przygotowania do wielkiej wyprawy na wschód, w domenę Pethabanu. Poza łupami wyprawa miała jeszcze jeden cel – rozeznanie sytuacji za Asurą w kontekście upadku Szakala. Podróżnicy od dawna przynosili wieści, że pethabańskie państewka były pod silnym wpływem eskhara. Co się stało z Pethabanem po Biborgu, pozostawało tajemnicą. Wiosną 940 r. wielka wyprawa wyruszyła w kierunku Pethabanu. Orun-basajem, czyli namiestnikiem, na czas nieobecności władczyni została jej niedawna rywalka, Ochir Sukh'enei. Na wyprawę wyruszyli najbliżsi doradcy i dowódcy Enktoi, Baavhain i Tsagaan, a także wergundzki ambasador, Emmeran.
<br><br>Samnia przystąpiła do światowego układu na konferencji w Birce, jednak reprezentujący tam Samnię, Nehri, w imieniu kagani oświadczył, że nie zmienia to niczego w dotychczasowej polityce Kaganatu
<br><br><br>
<br>Kaganat od 948 roku toczył wojnę o dominację nad kolejnym z państw Pethabanu - Tipura Nadu. Po wydarzeniach roku 950 i ostatecznym zniszczeniu Szakala, stolica Tipura Nadu skapitulowała, uznając władzę samnijskiej kagani. W wyniku podboju Samnia rozszerzyła swoje granice niemal dwukrotnie, stając się największym i najzamożniejszym państwem znanego świata. Kryzys geomantyczny roku 950 dotknął Samnię głównie w kontekście wielkiego projektu rekultywacji Assury. Zniszczony eaformator w Górach Sokolich opóźnił prace nad dotarciem do kolejnego węzła na środku słonego jeziora Khorat. Już rok później magimachinę odtworzono, a z podbitego Tipua Nadu sprowadzono tysiące jeńców, których rękami wznowiono budowę szlaku.
==Karawany, miewolnicy i dyplomaci==
Po zakończeniu podboju Pethabanu Samnijczycy mogli w pełni skupić się na projekcie eaformatorowania Assury. W 953 roku pierwsze próby zmiany słonego jeziora Khorat spełzły na niczym, jednak półtora roku później wokół zbiornika wodnego zaczęła kwitnąć oaza, a sam lud stepu zajął się budowaniem tam punktu przerzutowego dla karawan. W 955 roku na Wielkim Targu na granicy z Ofirem samnijscy handlarze sprzedali ponad pół tysiąca jeńców z kampanii wojennej w Pethabanie na samą rzecz organizowanych przez Ofirczyków igrzysk. Drugie tyle istnień trafiło do prywatnych właścicieli. Świadkowie widzieli również, jak rzeką Wedrą zostaje wysłany transport z bogactwami zrabowanymi za Pustynią. Plotki głoszą, że dar miał trafić w ręce dawnego sojusznika Samniczyków z czasów Wojen o Północ - Quasyrańczyków.
Samnia rozpoczęła też pracę nad odczarowaniem swojego wizerunku barbarzyńskiego ludu. Ambasadorzy samnijscy zaczęli pojawiać się na salonach znacznie częściej, a nawet uczeni z tego kraju na kilku kongresach naukowych przedstawili własne opracowania badawcze, co zaowocowało seriami wykładów na największych uczelniach znanego świata. Wielu studentów z bogatych rodów było oczarowanych na tyle wystąpieniami, że zapoczątkowali “modę” na kulturę orientu.